Przez polski e-commerce przetacza się właśnie fala otwarć nowych sklepów internetowych. Prym wiodą producenci odzieży.

Ze sprzedażą w internecie swojej najdroższej marki – Mohito, chce jeszcze w tym roku ruszyć LPP, największy polski producent odzieży. Niedawno sklep internetowy otworzyła też marka odzieży męskiej Giacomo Conti, a oferta e-sklepu sieci odzieżowej Top Secret poszerzyła się o odzież dziecięcą marki Tup-Tup. W sprzedaż w sieci wchodzi też Avon, producent kosmetyków, który do tej pory stawiał na dystrybucję bezpośrednią. Polska jest szóstym krajem, w którym międzynarodowa firma zdecydowała się na taki krok.

Do wchodzenia do internetu zachęcają dobre perspektywy tej formy sprzedaży i zmiany w zachowaniach klientów, którzy na bieżąco korzystają z sieci i właśnie na internecie opierają zakupy. Według szacunków SMB, Kelkoo i Forrester Research tylko w 2012 r. w ten sposób Polacy kupili towary i usługi za 21,5 mld zł, o jedną piątą więcej niż w roku 2011. W tym roku e-commerce powinien znowu pokazać dwucyfrowy wzrost sprzedaży.

>>> Czytaj też: Google uruchamia porównywarkę cenową "Zakupy Google"

Ale nie bez znaczenia są też niższe koszty sprzedaży. – Ten kanał jest bardziej rentowny. Marże są takie same, jak w tradycyjnych sklepach, a koszty prowadzenia biznesu są znacznie niższe. Nie trzeba bowiem wynajmować i urządzać powierzchni, zatrudniać pracowników – tak decyzję o wprowadzeniu marki Mohito do internetu tłumaczy Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.

Ale to niejedyne powody, dla których m.in. sektor modowy przoduje wśród tych firm, które uruchamiają obecnie na potęgę sprzedaż w internecie. – Klienci centrów handlowych coraz częściej traktują sklepy jak miejsce do porównania oferty. Ostateczną decyzję o zakupie wolą podjąć w domu, sprawdzając uprzednio, czy w multibrandowym e-sklepie nie obowiązuje akurat promocja – tłumaczy Karina Kreja z agencji CBRE.

Internet to także sposób na ograniczenie czynszów w sklepach w galeriach handlowych. Obecnie czynsze składają się z części stałej oraz uzależnionej od obrotu. Im obroty wyższe, tym wyższe stawki płacą najemcy. Opłaca się im więc niska sprzedaż w sklepie, rekompensowana handlem internetowym. W efekcie, jak oceniają eksperci rynku wynajmu, największe i najbardziej znane marki odzieżowe czy obuwnicze, które prowadzą sprzedaż online, są w stanie ograniczyć proporcję stawek wynajmu lokalu w galerii handlowej do kilku procent wartości obrotu z kilkunastu procent w przeszłości.

>>> Czytaj też: Amazon wybrał wykonawcę swojego centrum we Wrocławiu. Budowa potrwa rok

Według właścicieli i zarządzających centrami handlowymi na razie sprzedaż przez internet ma niewielki wpływ na wpływ na funkcjonowanie tradycyjnych obiektów handlowych. Eksperci są jednak przekonani, że to się zmieni i będzie miało wpływ m.in. na konstrukcję czynszów.

Marcin Materny, dyrektor działu centrów handlowych Echo Investments, ocenia, że sprzedaż internetowa doprowadzi tez do polaryzacji rynku powierzchni handlowych. Dojdzie do marginalizacji mniejszych miast, gdzie będą powstawać mniejsze obiekty handlowe nastawione na codzienne zakupy. Tylko większe ośrodki będą przyciągać duże centra handlowe z rozbudowaną ofertą.

Ruch w sieci. InPost goni Pocztę

Do 6,7 tys. zwiększy się liczba punktów, gdzie będzie można odbierać awizowane przesyłki – zapowiada InPost, należący do Grupy Integer.pl. Będzie to efekt podpisanej właśnie umowy z Ruchem SA. Sieć handlowa udostępni klientom InPostu 2 tys. własnych placówek oraz w ok. 3 tys. punktów partnerskich. – Dzięki współpracy z Ruchem w każdej gminie na terenie kraju uruchomiony zostanie punkt obsługi klienta InPost – zapewnia Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer.pl.

We wrześniu operator pocztowy ogłosił współpracę z Kasami Stefczyka. Paczki będzie można odbierać w 400 placówkach kasy, dzięki czemu InPost zwiększył sieć punktów obsługi z 1,3 tys. do 1,7 tys.

Planowane zwiększenie sieci punktów odbioru przesyłek do 6,7 tys. oznaczałoby, że InPost zacznie deptać po piętach Poczcie Polskiej, szczególnie w kwestii paczek. Państwowa firma ma obecnie ok. 8 tys. placówek, za pośrednictwem których dociera również do klientów na wsi.

InPost działa na polskim rynku od 2006 r. Obecnie punkty obsługi znajdują się w 340 miejscowościach. W 2012 r. operator dostarczył ponad 200 mln przesyłek.

>>> Czytaj więcej: Paczki InPost zaleją Polskę. Bedą do odbioru w punktach Ruchu