Czołowi ekonomiści popierają brytyjskich studentów w proteście przeciwko jednotorowemu nauczaniu ekonomii, które nie uwzględnia okoliczności światowego kryzysu finansowego - donosi Guardian.

Studenci z Manchesteru postanowili sprzeciwić się programom nauczania opartym głównie na ekonomii neoklasycznej i teoriach wolnorynkowych, które mają ich przygotować do pracy na państwowych stanowiskach. Teorie te nie uwzględniają zjawisk odpowiedzialnych za światowy kryzys finansowy w 2008 r. i w dużej mierze pomijają jego skutki.

Kwestia roli uczelni i ekonomistów – zwłaszcza amerykańskich – w kredytowym i giełdowym szaleństwie, które doprowadziło do załamania systemu finansowego, była niejednokrotnie poruszana. Zdaniem Roberta Shillera, tegorocznego laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, błąd w mainstreamowym nauczaniu ekonomii polega na powtarzaniu teorii opartych na utrzymaniu otwarcie konkurencyjnego rynku, gdzie dobrze poinformowani nabywcy są w pełni świadomi ryzyka, jakie niesie niekontrolowane windowanie cen przez długi czas.

Reklama

>>> czytaj również: Buchanan: ekonomiści wolą przymykać oczy niż przyznawać się do błędów

Jak podaje dziennik „Guardian”, akademicy z czołowych brytyjskich uczelni, w tym uniwersytetów w Cambridge, Leeds i Kingston, postanowili poprzeć studencki protest i podkreślić, jak istotna w nauczaniu ekonomii jest różnorodność. Oni również dostrzegają, że stanowisko przedstawicieli alternatywnych teorii ekonomicznych jest w świecie akademickim spychane na dalszy plan.

Ekonomiści zrzeszeni w międzynarodowym Instytucie Nowej Myśli Ekonomicznej chcą dokonać gruntownego przeglądu sylabusów i przedstawić uczelniom alternatywne propozycje, gdyż okazuje się, że dyplom z ekonomii można obecnie otrzymać bez znajomości teorii Keynesa, Marksa, Minsky’ego czy wielkiej depresji. Pierwszy program zawierający szerszy zakres historii i konkurencyjnych teorii ma być gotowy do wprowadzenia już w 2014 r.

Zdaniem niektórych wykładowców na drodze do reform stoją przede wszystkim instytucje finansujące szkolnictwo wyższe i pracę badawczą ekonomistów. Środki na projekty badawcze przyznawane są w oparciu o rankingi branżowych czasopism, które poglądy inne niż ortodoksyjne traktują niechętnie. Według autorów listu do „Guardiana” ekonomia stanowi w tej kwestii niechlubny wyjątek wśród nauk społecznych, zgłębiających wiele konkurujących ze sobą podejść.

>>> Polecamy: Buchanan: Dlaczego klasyczne modele ekonomiczne nie wyciągną nas z kryzysu