Chociaż reakcja rynku wydaje się wyjątkowo entuzjastyczna jak na taką pojedynczą informację, to jednak w grę wchodzą oczekiwania związane z posiedzeniem Europejskiego Banku Centralnego w przyszłym tygodniu. A omawiane dane dramatycznie podnoszą poprzeczkę dla działań EBC, gdyż mandatem banku centralnego nadal pozostaje wyłącznie inflacja.

Oczywiście, jeśli w przyszłym tygodniu wskaźnik ISM dla sektora pozaprzemysłowego czy wyniki raportu o zatrudnieniu w USA zaskoczą nas mocno na plus (co jest dość wątpliwe, biorąc pod uwagę, że w lutym na statystyki te znów mogły niekorzystnie wpłynąć zakłócenia pogodowe, a prawdziwą kondycję ożywienia gospodarki amerykańskiej poznamy dopiero w marcu i kwietniu), bieg wydarzeń może ulec szybkiemu odwróceniu. Gdyby jednak okazało się inaczej, zakładam, że jeśli na posiedzeniu w najbliższy czwartek EBC nie zasygnalizuje większych obaw związanych z inflacją lub wpływem wywieranym na nią przez kurs euro, będziemy zmierzać przynajmniej do poziomu 1,4000, a całkiem możliwe, że nawet do 1,4200.

Moim zdaniem istnieją dwa dość prawdopodobne scenariusze oraz trzeci o nieco mniejszych szansach na realizację:

• Poszybujemy dość szybko do 1,4000; gdy dojdziemy do tego poziomu, EBC wpadnie w lekką panikę, a prezes Mario Draghi zada sobie dużo trudu, by zasygnalizować nowe narzędzia polityczne, czym uda mu się powstrzymać marsz kursu w górę, zanim wzrośnie on za bardzo. Wówczas to od danych napływających z USA będzie zależeć kontynuacja wzrostów.

• Informacje z USA okażą się neutralne lub nieco gorsze, a Draghi na konferencji zaprezentuje jedynie to samo, co do tej pory, bez sygnalizowania przygotowań EBC do podjęcia wkrótce jakichś działań. Wówczas w naszym zasięgu dość szybko znajdzie się poziom 1,4200.

Reklama

• Mniej prawdopodobne: mamy do czynienia z fałszywym wybiciem i na zamknięciu dzisiaj nie uda nam się utrzymać powyżej 1,3775. W efekcie pod znakiem zapytania znajdą się implikacje dzisiejszego wskaźnika CPI, gdyż rynek po prostu nie jest skłonny angażować się przed wielką niewiadomą, jaką jest posiedzenie EBC w przyszłym tygodniu. Następnie dane z USA okażą się stosunkowo dobre, a Draghi będzie grzmiał na temat ryzyka deflacji, wynikającego z wyższego kursu wymiany, lub zasygnalizuje większe konkrety w kontekście potencjalnego luzowania ilościowego... (sądzę, że to drugie w końcu nastąpi, ale jeszcze nie tym razem).

Wykres: EUR/USD

Notowania EUR/USD kształtują się teraz powyżej 1,3800, a jeśli utrzymają się powyżej tego poziomu na koniec sesji, wówczas będzie to najwyższy poziom zamknięcia notowań dziennych od października 2011 r., tj. od ponad 2,5 roku. W przyszłym tygodniu wkraczamy na pole minowe wydarzeń związanych z ryzykiem, ale przełom jest przełomem, dopóki fakty nie pokażą, że jest inaczej. (Przy czym „inaczej” oznacza tu natychmiastowy ruch z powrotem poniżej 1,3750 jeszcze dziś lub w poniedziałek). Obserwujcie sytuację. Najprostszym rozwiązaniem dla inwestorów będzie dzisiaj korzystanie z chwilowych spadków poniżej 1,3800, ze zleceniami stop poniżej 1,3750.