Białoruś rozważała podatek dla bezrobotnych

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
12 czerwca 2014, 15:46
Białoruś
Białoruś/ShutterStock
Białoruskie władze na razie zrezygnowały z wprowadzenia podatku dla niepracujących. Pomysł opodatkowania tak zwanych darmozjadów społecznych pojawił się w roku ubiegłym.

Celem takiego podatku miało być zmuszenie do płacenia podatków ludzi, którzy pracują na czarno lub nie pracują i jednocześnie korzystają z dobrodziejstw socjalnych państwa.

Na Białorusi oficjalnie zarejestrowanych jest zaledwie 22 tysiące bezrobotnych. Jednak niemal 450 tysięcy ludzi, czyli 10 procent czynnej zawodowo ludności, oficjalnie nigdzie nie pracuje, nie rejestruje się w urzędach pracy, ale też i nie płaci podatków. Ludzie ci korzystają natomiast z bezpłatnej służby zdrowia czy oświaty dla swoich dzieci. Niektórzy pracują nielegalnie.

Dlatego władze zamierzały ich opodatkować. Media pisały, że chodziło o sumę 2,6 mln rubli, czyli równowartość 800 złotych od osoby rocznie. Jednak okazało się, że w praktyce trudno określić kto jest darmozjadem. Niektórzy na przykład nie chcą się rejestrować jako bezrobotni, gdyż zasiłki są niewielkie. Trudno też na uznać za darmozjada niepracującą matkę wychowującą dzieci.

>>> Czytaj też: Podatki: czy państwo rzeczywiście jest pasożytem?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj