William Bernstein jest współzałożycielem Efficient Frontier, firmy zarządzającej inwestycjami. Ale jego rady, skierowane przede wszystkim do młodych osób wkraczających dopiero na rynek pracy lub obecne na nim nie więcej niż kilka lat, zakładają między innymi unikanie doradców finansowych. Ci bowiem za priorytet biorą sobie zwykle swoje własne korzyści.

Co należy robić, poza ignorowaniem finansistów? Zacząć wcześnie i spędzać 15 minut w roku na zrewidowanie swojego portfolio.

Szczegóły tej strategii wcale nie są skomplikowane. Składa się ona z instrukcji dotyczącej tego, jak inwestować pieniądze oraz ze spisu przeszkód, które należy pokonać.

Główne założenie jest jedno: najwcześniej jak to tylko możliwe zacznij odkładać 15 proc. swojej pensji i lokuj je równomiernie w trzech funduszach inwestycyjnych: funduszu akcji amerykańskich, funduszu akcji międzynarodowym oraz funduszu obligacji amerykańskich. Inwestując w Polsce oczywiście trzeba to nieco zmienić, ponieważ lokowanie środków w funduszach zagranicznych wiąże się z ryzykiem walutowym. Dla polskiego dwudziestoparolatka trzy fundusze do lokowania inwestycji to:
- fundusz akcji polskich (całego rynku),
- fundusz akcji międzynarodowych (całego rynku),
- fundusz obligacji polskich (również całego rynku).

Ponieważ fundusze te będą rosły nierównomiernie, raz w roku należy ponownie wyrównać ich wartość, przenosząc środki z tych, na których zgromadziło się więcej na te, w których mamy mniej.

– Coroczne modyfikowanie składu portfela jest jak najbardziej wskazane, bo poszczególne jego składniki zmieniają wartość w różnym tempie – komentuje Bernard Waszczyk, analityk Open Finance. – Mogłoby więc dochodzić do sytuacji, w której np. część akcyjna, czyli ta bardziej ryzykowna, osiągałby zbyt duży udział w portfelu, wpływając na wzrost ryzyka portfela jako całości.

>>> Zobacz, które fundusze inwestycyjne radziły sobie najlepiej w czerwcu

To tyle jeśli chodzi o strategię finansową. Ale nauczyć się trzeba trochę więcej – w pierwszej kolejności dogłębnego zrozumienia konieczności comiesięcznego odkładania swoich zarobków, co jak zapewne wie większość z nas, nie jest wcale takie łatwe.

Przeszkody do pokonania

Wielu młodych ludzi już teraz rozumie, że nie będzie mogło liczyć na emeryturę od państwa. Nawet jeśli jest to bardzo pesymistyczne założenie, które jest na rękę dla rządu – jeśli społeczeństwo godzi się z faktem, że system emerytalny jest niesprawny, to zmniejsza się motywacja polityczna do jego skutecznej naprawy – to na poziomie indywidualnym jest słuszne. Jeśli chcemy mieć pewność, że na starość będziemy w stanie się utrzymać, musimy zadbać o to sami.

Amerykanie są w tej kwestii w sytuacji, która jest podobna do polskiej. Składka na fundusz emerytalny i rentowy w USA wynosi łącznie 15,3 proc. (połowę odprowadza pracodawca z własnych środków, połową obciążana jest pensja pracownika), a w Polsce – 19,52 proc. (również podzielona pomiędzy pracodawcę a pracownika). Fundusze są przeznaczane na wypłatę świadczeń dla osób znajdujących się obecnie na emeryturze, co oznacza, że wraz ze spadkiem liczby urodzeń i wydłużaniem się życia, o godną emeryturę będzie coraz trudniej. Wspólnym mianownikiem jest więc nie tylko system, ale i niepokój o przyszłość i brak zaufania dla instytucji rządowych.

Bernstein zdaje sobie jednak sprawę z tego, że odkładanie 15 proc. swojej pensji brzmi jak bardzo prosta rzecz do wykonania, ale tak samo łatwe wydaje się unikanie nadwagi – wystarczy jeść zdrowo i regularnie ćwiczyć. A mimo to otyłość jest już w rozwiniętym świecie epidemią.

Według autora poradnika dla młodych większość ludzi napotyka na pięć przeszkód, które należy pokonać, żeby skutecznie oszczędzać i inwestować pieniądze. Jeśli je pokonamy, uda nam się odejść na emeryturę w szczęściu i dostatku.

>>> Polecamy: W której branży zarobisz najwięcej? Zobacz mapę z podziałem na województwa

Pierwsza przeszkoda: zbyt duże wydatki

Według Bernsteina ludzie wydają zbyt dużo pieniędzy. Koniecznie muszą mieć najnowszy model telefonu, większy telewizor czy lepszy samochód. 15 proc. z pensji można zaoszczędzić przez ograniczenie niektórych z nich – na przykład zbyt dużego pakietu kablówki (którego i tak nie mamy czasu oglądać), zbyt częstego jedzenia na mieście czy nowych, markowych butów, które tak naprawdę nie są nam potrzebne, a stanowią tylko zachciankę.

Jak zauważa Bernstein, „życie bez tych komfortów może się wydawać spartańskie, ale jest niczym w porównaniu do bycia starym i biednym – a ku temu zmierzasz, jeśli nie zaczniesz oszczędzać.”

Druga przeszkoda: brak wiedzy o finansach

Nawet jeśli umiemy zaoszczędzić, Bernstein jeszcze nie wróży nam świetlanej przyszłości. Według niego musimy do pewnego stopnia rozumieć jak działa świat finansów. Nie trzeba do tego celu kończyć odpowiednich studiów ani nawet czytać grubych podręczników. Najważniejsze fakty o świecie finansów są zaskakująco proste i można je poznać dość łatwo. W tym dziale autor poleca książkę Johna C. Bogle’a pt. „Common Sense on Mutual Funds”. Nie została ona niestety przetłumaczona na język polski – na naszym rynku ukazała się inna pozycja tego autora, pt. „Dość. Prawdziwe miary bogactwa, biznesu i życia”, dotycząca nieco innej tematyki. Wiedza o rynku finansów jest jednak na tyle powszechnie dostępna, że jeśli włożymy nieco wysiłku w szukanie jej, na pewno znajdziemy wartościowe informacje.

Trzecia przeszkoda: brak wiedzy o rynkach i ich historii

Niestety nie wystarczy sama wiedza o mechanizmach działania rynków, trzeba też poznać ich historię. Młody inwestor często czuje się zagubiony i zdezorientowany turbulencjami rynku i wynikającymi z nich kryzysami. Ale jest tak tylko dlatego, że jeszcze nie wie, że w inwestycyjnym świecie wydarzyło się już wszystko. Wiedza o głównych schematach wydarzeń pozwoli się nie zgubić i nie wpaść w niepotrzebną panikę.

Czwarta przeszkoda: nieznajomość siebie

Twoim największym wrogiem jest według Bernsteina twoje odbicie w lustrze, a walka z nim jest dość wymagająca. Jako ludzie nie zostaliśmy stworzeni do myślenia o odległym w czasie ryzyku – a ryzyko finansowe odległe o dziesiątki lat jest dla nas czystą abstrakcją. Musimy więc stale pamiętać, że inwestując na giełdzie od czasu do czasu stracimy sporą kwotę. To jednak wydarzenia krótkoterminowe. Prawdziwe ryzyko to brak surowej, długoterminowej dyscypliny finansowej.

Piąta przeszkoda: świat finansów zamieszkują potwory

Bernstein pisze wprost, żeby nawet się nie zbliżać do maklera ani doradcy giełdowego. Wiadomo bowiem, że ci mają przede wszystkim wypracować zysk dla siebie i swoich szefów, a nie dla inwestora. Co gorsza, często tak usilnie wmawiają sobie, że działają w interesie klienta, że autentycznie w to wierzą.

Fundusze inwestycyjne są według niego tylko nieznacznie bardziej przyjazne. Walka o każdą złotówkę z sektorem finansowym będzie trwać wiecznie, a każdego doradcę powinniśmy traktować jak zatwardziałego kryminalistę, trzymając się zawsze funduszy o jak najniższych kosztach obsługi.

Jak pisze Business Insider, książka Bernsteina – dostępna za darmo na stronie autora lub za 99 centów na Amazonie – rozchodzi się jak świeże bułeczki. Na jej popularność składają się starsze osoby dzielące się poradnikiem z młodszymi członkami rodziny oraz panujący wśród tych drugich niepokój związany z oszczędzaniem na emeryturę. W Polsce nie jest to obce uczucie, szczególnie w obliczu tego, że rząd przyznaje, że przyszli emeryci będą musieli dorabiać, a ekonomiści przyznają, że wybór pomiędzy OFE a ZUS-em nie robi żadnej różnicy.

Poradnik w języku angielskim dostępny jest pod tym adresem.