Europejscy przywódcy wywodzący się z formacji lewicowych chcą, by Federica Mogherini została szefem unijnej dyplomacji. Przed udaniem się na szczyt do Brukseli szefowie rządów ośmiu krajów Unii, między innymi premier Włoch Matteo Renzi i wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel, uczestniczyli w nieformalnym spotkaniu zorganizowanym przez prezydenta Francji w Pałacu Elizejskim. Celem spotkania w Paryżu było wypracowanie wspólnego stanowiska lewicowych przywódców krajów Unii między innymi w sprawie obsady najważniejszych stanowisk w Brukseli.

>>> Czytaj też: Obowiązki szefa Rady Europejskiej. Czym, być może, będzie zajmował się polski premier?

W sprawie kandydatur wypowiedział się po zakończeniu spotkania wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel. Odnośnie stanowiska szefa dyplomacji Unii, lewicowi europejscy przywódcy zdecydowanie poparli kandydaturę Włoszki Federici Mogherini z centrolewicowej Partii Demokratycznej.

W bardziej wieloznaczny sposób niemiecki wicekanclerz mówił o stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Nie padło żadne nazwisko, ale zdaniem uczestników paryskiego spotkania, przyszły szef Rady „musi zostać wyłoniony drogą konsensusu, a nie na podstawie jego przynależności politycznej”.
To zdanie może być interpretowane jako pośrednie poparcie kandydatury Donalda Tuska, a przynajmniej jako wyraz pogodzenia się z tą kandydaturą. Uczestnicy spotkania powiedzieli bowiem jasno, że nie domagają się, by stanowisko to zostało obsadzone koniecznie przez polityka lewicowego. Inaczej mówiąc, socjaldemokratka Helle Thorning-Schmidt nie musi ich zdaniem mieć pierwszeństwa przed centroprawicowym premierem Polski.

>>> Czytaj też: Zachodnie media: Wzywają do ostrego sprzeciwu wobec Rosji, typują Tuska