Forsal logo

Religia w świecie pieniędzy. Jezus i Mahomet byli socjalistami

Pomnik Jezusa
Pomnik Jezusa/ShutterStock
Przez kryzys 2008 r. bankowość islamska przeszła nietknięta. Właśnie dlatego, że to rynek uregulowany. Z Piotrem Kuczyńskim rozmawia Rafał Woś.

Widzę u pana książki o świecie islamu. Obawia się pan Państwa Islamskiego, o którym ostatnio tak głośno?

Nie, to nie o to chodzi. Zawsze mnie tamte rejony świata interesowały.

Ale branża, w której pan działa, raczej się światem islamu nie interesuje. Liczą się Chiny, Indie, Brazylia. To one fascynują świat finansów.

Bo ludzie z mojej branży nie różnią się szczególnie od reszty społeczeństwa. Tu też są ogromne przesądy na temat islamu. Że to z natury mordercza religia, że to matecznik terroryzmu. Dlatego staram się czytać o tym świecie, żeby się przeciwko tym przesądom zaszczepić.

>>> Polecamy: Chciwy wiecznie potępiony, czyli dlaczego wielkie religie walczyły z odsetkami

I co pan przeczytał?

Mogę polecić książki Rezy Aslana, irańskiego religioznawcy od lat pracującego na amerykańskich uniwersytetach. W 2006 r. Aslan wydał głośną „Nie ma Boga oprócz Allaha. Korzenie, ewolucja i przyszłość islamu”.

Sprawdziłem i wyszło mi, że „Nie ma Boga...” wyszło właśnie po polsku.

Nawet nie wiedziałem. Natomiast kilka miesięcy temu przetłumaczona na polski została jego nowsza książka „Zelota. Życie i czasy Jezusa z Nazaretu”, czyli pisany z perspektywy świata islamu portret założyciela chrześcijaństwa.

I co analityk rynkowy może w takich książkach wyczytać?

A choćby to, że Jezus i Mahomet to byli pierwsi socjaliści.

Ostro...

Ale to prawda. Głoszone przez nich idee na pewno nie były wolnorynkowe. I ma to głębokie konsekwencje gospodarcze, które trwają do dziś. Zwłaszcza w islamie, który w przeciwieństwie do chrześcijaństwa nie jest tylko religią, ale też stylem życia.

Jakie konsekwencje ekonomiczne ma pan na myśli?

Na przykład bankowość islamską, która akurat w ostatnich latach rozwija się w tempie imponującym. Nawet 15–20 proc. rocznie. Mówi się, że pod koniec dekady w bankowości islamskiej będą już zaangażowane 2 bln dol.

Co to właściwie jest bankowość islamska?

To rynek uregulowany prawem islamskim. Prócz normalnych pracowników banku istnieje jeszcze kontrola ze strony duchownych, którzy określają, czy dane przedsięwzięcie jest zgodne z szariatem, czy nie. Z naszej perspektywy wydaje się to anachroniczne, ale oczywiście jest to opinia krzywdząca i dowodząca naszego zaślepienia.

>>> Czytaj też: Turcja nie ma pieniędzy z UE i rozwija się szybciej niż Polska

Dlaczego?

Bo przez kryzys 2008 r. bankowość islamska przeszła nietknięta. Właśnie dlatego, że jest to rynek uregulowany. I to za pomocą najsilniejszego prawa –religijnego. A rynki zachodnie się posypały, głównie z powodu zbyt daleko idącej deregulacji. Tę różnicę widać doskonale na przykładzie najbardziej chyba znanej zasady bankowości islamskiej, czyli zakazu lichwy.

No właśnie, jak w ogóle może istnieć bankowość, w której nie wolno pożyczać pieniędzy na procent?

Ale można uczestniczyć w zysku. Jako bankier islamski mogę od pana kupić samochód i dać go panu w leasing, mogę z panem zbudować fabrykę i uczestniczyć w podziale zysku. Ale dać pieniądze na cokolwiek się panu spodoba – tego nie mogę. To ma ciekawe konsekwencje, bo wiele wątpliwych instrumentów pochodnych znika z oferty. Budują się też silniejsze więzi pomiędzy kredytodawcą a kredytobiorcą. A bankowość ma więcej zachęt do wspierania rozwoju realnej gospodarki, a nie nadmuchiwania samej siebie.

Mówiąc krótko, w bankowości islamskiej nie ma wielu tych mechanizmów, które doprowadziły do wybuchu ostatniego kryzysu finansowego.

A mówiłem panu, że to bardzo pouczające lektury, również dla analityka finansowego.

kuczynski_109278_114614.jpg
Piotr Kuczyński główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRaport Draghiego na nic. Prawdziwy powód braku konkurencyjności UE? Polityka klimatyczna »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj