CSCL Globe - rozładunek w Rotterdamie

CSCL Globe - rozładunek w Rotterdamie

źródło: Materiały Prasowe

To koniec epoki. Triple E od dwóch lat wyznaczał standardy we frachcie oceanicznym, nie mając sobie równych w ładowności. Największy statek duńskiego Maerska jest w stanie zabrać 18 tys. TEU (kontenerów 20-stopowych). Maersk kupił 20 takich kolosów za 3,6 mld dolarów.

Ale teraz reflektory skierowały się na inny statek. Wczoraj do portu w Rotterdamie wpłynął CSCL Globe, który należy do China Shipping Container Line. Ten może przewozić 19 tys. TEU. Jest zarejestrowany w Hongkongu.

Wszędzie, gdzie się pojawi, wzbudza sensację. W ubiegłym tygodniu wpłynął do brytyjskiego portu Felixstowe w Suffolk Wielkiej Brytanii. Wtedy miejscowe media ekscytowały się, że pod pokładem mogłyby się zmieścić cztery boiska piłkarskie, a postawiony na rufie byłby wyższy od londyńskiego drapacza chmur Shard (to największy wieżowiec w UE). Jednocześnie załoga tego giganta liczy zaledwie 31 osób.

Ten chiński gigant zdetronizował najnowsze „zabawki” Maerska niespełna miesiąc temu. Ale tylko na krótko. Bo właśnie następuje zmiana na pozycji lidera tej listy. Armator Mediterranean Shipping Company (MSC) zbudował w stoczni Daewoo w Korei Południowej statek zabierający 19,2 tys. TEU. 

CSCL Globe zacumowany w Rotterdamie

CSCL Globe zacumowany w Rotterdamie

źródło: Materiały Prasowe

MSC Oscar – bo tak się nazywa od czwartku, kiedy został ochrzczony – ma „tylko” 395,4 metrów długości. Jest więc krótszy niż 400-metrowe jednostki: CSCL Globe i Maersk Triple-E. Jednocześnie jest bardziej pojemny, co z inżynierskiego punktu widzenia jest wyczynem.

Dlaczego statki tego typu nie przekraczają 400 metrów? Bo takie są wymagania operatorów, które wynikają z parametrów infrastruktury portowej. Gdyby statki były dłuższe, w większości portów świata nie byłyby w stanie obrócić i wypłynąć z powrotem.

MSC Oscar został zarejestrowany pod banderą Panamy. Pierwszy rejs do Europy zaplanowano na 25 stycznia. Drugi statek o tych samych parametrach ma zostać odebrany przez MSC z południowokoreańskiej stoczni w drugim kwartale roku.

MSC Oscar w stoczni w Korei Południowej

MSC Oscar w stoczni w Korei Południowej

źródło: Materiały Prasowe / Picasa

Pod koniec lat 90. możliwości przeładunkowe największych statków były trzy razy mniejsze. Eksperci są zgodni, że to wcale nie koniec. Po co buduje się tak wielkie statki?

– Koszty eksploatacyjne między statkiem transportującymi 14 tys. i 19 tys. TEU nie różnią się znacząco. Natomiast koszt jednostkowy przewozu kontenera w przypadku tego drugiego znacząco spada, a to przekłada się na konkurencyjność oferty – powiedział nam prof. Włodzimierz Rydzkowski, szef Katedry Polityki Transportowej na Uniwersytecie Gdańskim.

Największe statki przypływają do Polski. Gigant Triple E Maerska co tydzień przybija do nabrzeża operatora DCT Gdańsk. W 2014 r. Maresk przeładował w Gdańsku prawie 1,2 mln TEU (to dotychczasowy rekord). Na razie Gdańsk jest jedynym portem w Polsce, który może przyjmować takie statki. Może być jeszcze ciekawie, bo armatorzy Maersk i MSC od stycznia organizują wspólnie operacje z Dalekiego Wschodu do Europy w ramach nowego globalnego sojuszu 2M. Czy nowy największy kontenerowiec świata przypłynie do Gdańska – jeszcze nie wiadomo.

Triple E Maerska w przy nabrzeżu DCT Gdańsk

Triple E Maerska w przy nabrzeżu DCT Gdańsk

źródło: Materiały Prasowe