Były polski amabsador w Grecji: Wyniki wyborów to rewolucja na greckiej scenie politycznej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 stycznia 2015, 16:42
Grecja, Płw. Chalkidiki, widok z kosmosu. Fot. NASA
Grecja, Płw. Chalkidiki, widok z kosmosu. Fot. NASA/Forsal.pl
To rewolucja na greckiej scenie politycznej. Tak wybory do parlamentu ocenia były ambasador Polski w Atenach Grzegorz Dziemidowicz.

Wczorajsze wybory wygrała lewicowa SYRIZA. Partia Aleksisa Ciprasa zdobyła 149 miejsc w 300-osobowym parlamencie.

"To wynik kilku lat zaciskania pasa, ciągłych wyrzeczeń, obcinania poborów i emerytur, sytuacji, w której jedna trzecia Greków nie ma ubezpieczenia zdrowotnego; to wszystko wywoływało niezadowolenie" - dodał gość Polskiego Radia 24.

Zdaniem Grzegorza Dziemidowicza, Grecja, mimo wygranej SYRIZY, nie opuści Unii Europejskiej. Jak przypomina były ambasador, Grecja, wchodząc w 81-szym roku do Unii Europejskiej, była w znacznie gorszej sytuacji niż Polska. Była najbiedniejszym krajem w Europie i Unia dała Grekom ogromną pomoc gospodarczą.

"Gdy się jeździ po Grecji autostradami i dobrymi drogami i ogląda infrastrukturę turystyczną, widać efekty współpracy z Unią Europejską i europejskich kredytów" - podkreślił gość Polskiego Radia 24.

"SYRIZA teraz będzie musiała udowodnić, że potrafi realizować zapowiedzi wyborcze" - podkreślił Grzegorz Dziemidowicz. Przez jakiś czas SYRIZA będzie odcinać kupony po zwycięstwie.

"Ma jednak w zanadrzu atut, że dopiero przejmuje władzę i nie można przypisywać wszystkiego złego nowemu rządowi, który odziedziczył zupełnie zdewastowaną gospodarkę i dopiero teraz musi wszystko odbudowywać. Ze strony SYRIZY będzie wiele gestów społecznych od charyzmatycznego lidera" - podkreślił były dyplomata.

Zdaniem gościa Polskiego Radia 24, hasła SYRIZY, odnoszące się do "poluzowania" obciążeń finansowych, zyskują od dawna poparcie także w innych krajach europejskich, między innymi w Hiszpanii lub Włoszech.

"Chodzi o to, że już dosyć oszczędzania kosztem ludności; dość programu, który narzucają Niemcy" - uważa Grzegorz Dziemidowicz. Jak dodał, trzeba trochę "poluzować", żeby ludzie pieniądze wydawali i tym samym rozruszali rodzime gospodarki.

Po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów, zgodnie z greckim prawem, nowy rząd musi powstać w ciągu 2 tygodni.

>>> Czytaj też: Piketty: Drastyczne oszczędności okazały się katastrofą. Grecja nie spłaci zadłużenia

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj