Wicepremier Tomasz Siemoniak uważa, że nie ma przeszkód, by polskie koncerny zbrojeniowe porozumiały się z Ukrainą. Przypomina też, że Warszawa od wielu miesięcy pomaga w modernizacji ukraińskiej armii. - Udzieliliśmy pomocy o wartości 4 milionów euro dla armii ukraińskiej i szykujemy następną partię. Polska zawsze mówiła, że odkąd nie ma embarga na dostawy broni, jesteśmy gotowi, żeby nasz przemysł obronny współpracował z Ukrainą. Przeszkód nie ma - mówił Siemoniak.

W czasie pobytu w Monachium polski minister obrony spotkał się ze swoimi odpowiednikami z kilku krajów, w tym z brytyjskim sekretarzem obrony.

Polska jest natomiast sceptyczna co do sukcesu misji niemieckiej kanclerz i francuskiego prezydenta w sprawie Ukrainy. Mówił o tym w Monachium wicepremier i minister obrony Tomasz Siemoniak.

Wczoraj Angela Merkel i Francois Hollande przez ponad pięć godzin rozmawiali w Moskwie z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem o możliwościach zakończenia wojny na Ukrainie. Nie wiadomo, jakie w czasie rozmów padły propozycje, ale sama Angela Merkel mówiła dzisiaj na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, że nie wie, czy negocjacje przyniosą efekty.

Polski wicepremier i minister obrony Tomasz Siemoniak, który także jest w Monachium, powiedział, że Polska sceptycznie odnosi się do niemiecko-francuskiej misji. „

- Dobrze życzymy tej misji, bo chodzi o to, żeby był pokój, żeby została zachowana integralność Ukrainy. Trudno natomiast popierać coś, czego szczegółów nie znamy. Zobaczymy, ocenimy - powiedział Siemoniak dziennikarzom w Monachium.

Polski wicepremier podkreśla, że jedną z największych przeszkód w negocjacjach jest to, że dla Zachodu Rosja jest niewiarygodnym partnerem. - Wizerunek Rosji pod rządami prezydenta Putina jest coraz gorszy, tak jak i wiarygodność. Ze względu na partnera, który do tej pory nie dotrzymywał słowa i mówił, że zielone ludziki kupują mundury i sprzęt w sklepach, to nadzieje są mocno ograniczone. Jestem jednak przekonany, że wszyscy jak najlepiej życzą kanclerz Merkel i prezydentowi Hollande’owi, bo chodzi o życie ludzi i zatrzymanie przelewu krwi - dodał Siemoniak.

>>> Polecamy: Ateny już zablokowały nowe sankcje. Co dalej z prorosyjską Grecją?