Kotecki: Ewentualny Grexit nie będzie miał dla Polski większych konsekwencji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 marca 2015, 09:35
Grecka wyspa Santorini, popularny kierunek wyjazdów turystycznych
Grecka wyspa Santorini, popularny kierunek wyjazdów turystycznych/ShutterStock
Ewentualne wyjście Grecji ze strefy euro będzie miało nieznaczny wpływ na kraje UE i na Polskę - twierdzi główny ekonomista resortu finansów. Zawirowania na rynkach byłyby tylko tymczasowe.

"(...) gdyby nawet zdecydowano o wyłączeniu Grecji z grona (EMU - PAP), to dla nas nie wiązałoby się to z wielkimi konsekwencjami. Prawdopodobnie jakieś zawirowania na rynku by nastąpiły, jeśli chodzi o kraje Unii i Polskę. Byłby to jednak efekt krótkotrwały i nieznaczący. A nawet gdyby był krótkotrwały i znaczący, to jesteśmy na to przygotowani" - powiedział główny ekonomista Ministerstwa Finansów Ludwik Kotecki.

Dodał, że główną przeszkodą po stronie Polski przed przystąpieniem do strefy euro jest konieczność zmiany konstytucji RP.

"Nie da się bez zmiany konstytucji wejść do strefy euro. I to jest główna przeszkoda po stronie Polski. Bo kryteria ekonomiczne możemy spełnić" - powiedział.

>>> Czytaj też: Grecja chce kompromisu z Niemcami ws. reparacji za II wojnę światową

W ocenie Koteckiego, kryteria ekonomiczne niezbędne przy akcesji do strefy euro powinny ulec zmianie.

"Powinny zostać zmienione, ponieważ one są dziś kompletnie oderwane od rzeczywistości. Były ustalane w latach 90., a po drodze świat się tak zmienił, że dzisiaj kryterium stopy procentowej, inflacyjne, ale także fiskalne, czyli te dotyczące deficytu i długu nie mają zastosowania. Dzisiaj średni dług krajów europejskich to 90 proc. PKB, a w strefie euro jeszcze więcej. Jeśli Polska chciałaby wejść do strefy euro, powinna spełniać kryterium 60-proc. długu, co akurat jest łatwe, choć dziś większość krajów strefy euro go nie spełnia" - powiedział Kotecki.

"Największy sens ma kryterium dotyczące deficytu. Jest jakaś racjonalność w tym, by deficyt był do 3 proc. PKB, szczególnie w kontekście zmian demograficznych. Inflacja w większości krajów jest na poziomie zero, stopy procentowe bardzo niskie – jak w takim środowisku uzasadniać ekonomicznie kryteria inflacyjne i stopy procentowej? I do tego kryterium kursu walutowego, czyli uwięzienie złotego w nieszczęsnym ERM II na dwa lata – brzmi jak wyrok, poddanie złotego presji spekulacyjnej" - dodał.

>>> Czytaj też: Pod jej rządami Francja wyjdzie ze strefy euro i UE? Marine Le Pen chce zostać prezydentem

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj