Polskie finanse już nie będą ściśle monitorowane przez Komisję Europejską. Bruksela oficjalnie poinformowała, że kończy rozpoczętą sześć lat temu przeciwko Polsce procedurę nadmiernego deficytu.

Uznała bowiem, że jego redukcja ma charakter trwały i w najbliższych latach nie przekroczy on dozwolonego poziomu 3 procent PKB.

Minister finansów Mateusz Szczurek podkreśla, że to decyzja ważna dla wszystkich, a nie tylko dla ekonomistów i polityków. Wyjaśnił, że dzięki stabilnym finansom Polska może reagować elastycznie na zagrożenia związane ze spowolnieniem gospodarczym, katastrofami naturalnymi, czy obronnością.

Mateusz Szczurek dodał, że decyzja Brukseli nie oznacza, że można zrezygnować z odpowiedzialnego zarządzania finansami państwa. Według ministra pozwoli natomiast na zmianę polityki gospodarczej rządu, który zamiast zastanawiać się gdzie szukać oszczędności, będzie mógł się skupić na lepszym wydawaniu publicznych pieniędzy.

>>> Czytaj też: KE wytyka Polsce największe słabości: KRUS i umowy śmieciowe

Zdjęcie procedury nadmiernego deficytu korzystne dla wizerunku

Zdjęcie procedury nadmiernego deficytu jest korzystne dla wizerunku polskiej gospodarki. Tak główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek komentuje decyzję Komisji Europejskiej.

Monika Kurtek podkreśla, że po decyzji Komisji nie należy się spodziewać znaczącej zmiany polityki finansowej państwa. Ekonomistka dodaje jednak, że decyzja Brukseli ma dla Polski znaczenie, bo może się przyczynić do poprawy ratingu, czyli wiarygodności kredytowej państwa.

Po dzisiejszej decyzji Brukseli, na zniesienie ścisłego nadzoru muszą się jeszcze zgodzić unijne rządy w przyszłym miesiącu, ale będzie to już formalność. Polska będzie musiała jednak się pilnować i trzymać w ryzach finanse publiczne, by Bruksela ponownie nie wzięła jej na celownik. Dziś mimo korzystnej decyzji Komisja zaleciła na przykład Polsce dalsze oszczędności - 0,5 procent PKB w tym i przyszłym roku.