Prezydent RPA Jacob Zuma przyznał w szczerym wystąpieniu, że w związku ze światowym spowolnieniem, RPA będzie miało poważne problemy z realizacją gospodarczych celów w zakresie bezrobocia i wzrostu gospodarczego.

Gospodarka RPA dąży do utworzenia miejsc pracy dla prawie 25 proc. obywateli pozostających bez płatnego zajęcia, co stawia w trudnej sytuacji krajowy budżet. Minister Finansów Mhlanhla Nene obniżył w zeszłym tygodniu prognozę wzrostu w 2015 roku z 2 do 1,5 proc. Zrobił to zaraz po tym, jak krajowa agencja statystyczna podała, że bezrobocie w III kwartale osiągnęło 25,5 proc. Rząd chce do 2020 roku pobudzić wzrost do poziomu 5 proc. oraz obniżyć bezrobocie do 14 proc.

Spadające ceny metali wywołane przez spowolnienie w Chinach zmusiły firmy wydobywcze, takie jak na przykład Anglo American Platinum do rozważań na temat zwolnień. Również inwestycje zagraniczne znajdują się w fazie stagnacji, co ma związek z brakiem zaufania rynków do kraju, który ma problemy z zapewnieniem stałego dopływu energii dla gospodarki.

Reklama

Kilka dni temu w RPA wybuchły demonstracje, w których wzięło udział tysiące studentów domagających się zamrożenia czesnego. Protesty te miały największą skalę od czasów apartheidu. - To oczywiste, że jeżeli nie znajdziemy rozwiązania naszych problemów, to protesty będą kontynuowane – powiedział Zuma. Demonstracje mają podłoże rasowe, bowiem młodzi, czarnoskórzy mieszkańcy RPA nadal czują się dyskryminowani w kraju.

- Nasza waluta jest w pewnym sensie ofiarą ataku ze strony sytuacji na świecie. Jesteśmy pewni, że posiadamy wszystko, by przyciągnąć inwestorów i zapewnić im bezpieczeństwo – powiedział prezydent.

>>> Czytaj też: Hiszpanię czeka rozpad? Katalonia oficjalnie rozpoczyna proces niepodległościowy