Odsuwamy się od papierowych listów. Niezwykłe pomysły ratowania poczty

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
19 grudnia 2015, 09:25
Kurier wiozący paczki
Kurier wiozący paczki/ShutterStock
Wysyłamy coraz mniej listów i nic nie odwróci tego trendu. A jako operator wyznaczony, Poczta musi dostarczać listy i utrzymać placówki, nawet tam, gdzie się to nie opłaca. Skąd wziąć na to pieniądze? Inne państwa testują różne - wygodne dla obywateli - pomysły.

Pocztowy operator wyznaczony to najczęściej narodowa poczta, która musi świadczyć usługę powszechną. W uproszczeniu musi dostarczać listy i paczki, co najmniej 5 dni w tygodniu, w sposób jednolity i po przystępnych cenach, jednolitych dla wszystkich – mieszkańca dużego miasta i małej wioski przy granicy, nawet tam, gdzie to się w ogóle nie opłaca.

W Polsce konkurs na operatora wyznaczonego do świadczenia usług powszechnych w latach 2016-2025 r. wygrała Poczta Polska. Poczta była nim od momentu liberalizacji rynku pocztowego w 2013 r. na mocy ustawy. Dopiero później musiała stanąć do konkursu. Przy czym, jak wskazuje Michał Mazur, ekspert rynku pocztowego PwC, rozwiązanie zastosowane w Polsce jest niespotykane w UE. Tam narodowe poczty dostały znacznie dłuższe kadencje – od 10 do 15 lat, dopiero wówczas organizowane będą konkursy.

Zjadanie własnego ogona

Problemem jest fakt, że szybko maleje wolumen przesyłek. Jak wyliczył PwC, w Polsce ten trend rozpoczął się w 2012 r. i od tego czasu do końca 2014 r. wolumen zmalał o ok. 15 proc. W Holandii, Danii czy Włoszech spadki sięgały nawet 30 proc. Przestawiamy się na maile i smsy, e-faktury – nie potrzebujemy tradycyjnych listów mając elektroniczne zamienniki. – Wolumen przesyłek szybciej w krajach o rozwiniętych usługach e-administracji – wskazuje Michał Mazur.

Skoro liczba listów maleje, cena jednostkowa świadczenia usługi powszechnej będzie rosła. A to może odbić się na wszystkich. Jeszcze w tym roku Poczta złożyła w UKE wniosek o podwyżkę cen dla obywateli. Zresztą nie tylko ona – na podobne kroki zdecydowali się narodowi operatorzy we Francji, Belgii czy Wielkiej Brytanii.

>>> Czytaj więcej: Ponad połowa przesyłek z Allegro dostarczana przez Pocztę Polską

Inna sprawa, że model finansowania strat powstałych na świadczeniu usługi powszechnej stosowany w Polsce różni się od tego zza granicy. – W Polsce jest taki, że proporcjonalnie do przychodów finansują to wszyscy , co według moich szacunków oznacza, że ok. 95 proc., tej kwoty będzie musiała pokryć sama Poczta Polska, co jest trochę zjadaniem własnego ogona. W większości krajów Europy, to finansowanie pochodzi z budżetu państwa, ponieważ jest to świadczenie usług dla ogółu ludności. Przykładowo Francji jest to ok 0,5 mld euro rocznie - dodał.

Ratunek dla poczty to e-handel i e-administracja

Zdaniem PwC, jednym z głównych sposobów łatania strat na świadczeniu usługi powszechnej będzie e-handel. Paradoksalnie – napędzany nie przez miasta, a wsie. To tam kanały sprzedaży są ograniczone lub praktycznie ich nie ma. Na poważniejsze zakupy mieszkańcy muszą jechać do większych ośrodków miejskich. to dla nich znacznie wygodniejsza alternatywa. A dla placówki pocztowej – sposób na zwiększenie rentowności. Już teraz wartość polskiego e-handlu szacowana jest na 6,5-7 mld euro, a rocznie rośnie w granicach 20-25 proc.

Oprócz tego PwC wskazuje, że ratunkiem dla poczty może być e-administracja. W Wielkiej Brytanii lub Australii dla przykładu czy dowód osobisty i tam też go odebrać, otrzymać zaświadczenie, np. o niekaralności, potwierdzić zgodność dokumentu z oryginałem, wydawanie licencji. Takie mały urząd w jednym. W Estonii w placówkach pocztowych stworzono fizyczne przedstawicielswo e-administracji. Punkty z odpowiednio przesolonymi pracownikami, którzy uczą ludzi, jak korzystać z takich usług. - W Europie operatorzy wyznaczeni pełnią coraz bardziej istotną rolę w walce z e-wykluczeniem – w ich placówkach istnieje możliwość dostępu do usług e-government, można otrzymać wsparcie w obsłudze aplikacji czy złożeniu elektronicznych wniosków. Dla Państwa to tańszy model niż budowa od podstaw nowych struktur w tym celu – mówi Michał Mazur.

Pocztowy biznes nie opiera się tylko na listach. Poczta intensywnie rozwija usługi kurierskie. Spośród 283 mln przesyłek kurierskich dostarczonych w 2014 r., Poczta Polska odpowiadała za 51 mln z nich. Do tego sprzedaje . W placówkach zaś sprzedaje książki, artykuły biurowe, bilety komunikacji miejskiej. Firma pochwaliła się, że w zeszłym roku sprzedaż tych artykułów wzrosła o 11 proc., choć nie podała, do jakiej kwoty. Cała Grupa Poczta Polska wypracowała w zeszłym roku ponad 6,3 mld zł przychodów. Zysk netto przekroczył 77 mln zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj