Po prawie dekadzie proeuropejskich i liberalnych rządów Platformy Obywatelskiej, Polacy zdecydowali, że chcą zmiany kursu. Zmiana ta jest o tyle wymowna, że ma miejsce w kraju, który jeszcze 10 lat temu był najbardziej entuzjastycznym wobec integracji europejskiej państwem – pisze Adriano Bosoni z ośrodka Stratfor.

O nowym kierunku, jaki przyjmuje Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, pisze dziś Adriano Bosoni na łamach stratfor.com.

Pewnym wyznacznikiem kierunku, w którym pójdzie Polska, mogą być Węgry Wiktora Orbana. Choć Polska i Węgry finansowo korzystały z integracji europejskiej, a Polska stawiana jest za wzór udanej transformacji, to obywatele tych krajów czują się rozczarowani nierównomiernym podziałem owoców integracji i transformacji.

W swoim rosnącym sceptycyzmie wobec integracji europejskiej Polska nie jest osamotniona. Trend taki jest widoczny także w krajach, które wcześniej uchodziły za rdzeń integracji. Chodzi m.in. o Francję, ale też tradycyjnie eurosceptyczną Wielką Brytanię, która teraz rozważa wyjście z Unii Europejskiej.

>>> Czytaj też: Wielka Brytania coraz dalej od Unii. Rośnie liczba zwolenników Brexitu

Jaką strategię przyjmie teraz Warszawa?

Nowy polski rząd będzie bardziej asertywny niż poprzedni, związany z Platformą Obywatelską. Warszawa rzuci wyzwanie Berlinowi jeśli chodzi o takie kwestie, jak kryzys imigracyjny czy większa obecność sił NATO na obszarze wschodniej flanki Sojuszu. Rząd PiS będzie także przeciwny dalszemu przekazywaniu suwerenności do Brukseli, a Warszawa będzie broniła prawa do podejmowania własnych decyzji.

Polska znajdzie partnera w Wielkiej Brytanii jeśli chodzi o obronę praw tych państw Unii Europejskiej, które nie są członkami strefy euro. Co więcej, Warszawa może de facto popierać lansowaną przez Londyn wizję Europy różnych prędkości, gdzie poszczególne pastwa nie będą musiały integrować się we wszystkich wskazanych przez Brukselę obszarach.

Nowy rząd dokona także pewnego przewartościowania priorytetów. Warszawa zacznie spoglądać w większym stopniu na wschód i południe Europy, kierując swoją uwagę szczególnie na dwa obszary swoich dawnych wpływów: Ukrainę i region Morza Bałtyckiego.

Państwa regionu Morza Bałtyckiego oraz te, które dziś znajdują się na terytorium zajmowanym kiedyś przez Rzeczpospolitą Obojga Narodów, podzielają polskie obawy wobec Rosji. Dlatego kraje te będą naciskały na twarde stanowisko Brukseli wobec Moskwy.

Co więcej, Polska podejmie, często niezależne od Brukseli działania, mające na celu wielowymiarową integrację państw regionu. Przykładem efektów takich działań było choćby zbudowanie mostu energetycznego Polska-Litwa czy udostępnienie Ukrainie elastycznej linii kredytowej o wartości miliarda euro. W planach Warszawy jest także rozbudowa interkonektorów gazowych.

Nowy rząd będzie także chciał wyjść poza swój klasyczny sojusz państw Grupy Wyszehradzkiej i podjąć współpracę, tym razem już nie tylko o charakterze politycznym, np. z Rumunią.

>>> Polecamy: Sojusz Międzymorza coraz silniejszy? Rumunia strategicznym partnerem Polski

Pomimo pewnego przewartościowania, nowa Polska nie zrezygnuje z podstawowego imperatywu, czyli sojuszu z krajami Zachodu w ramach NATO oraz Unii Europejskiej.