Napływ uchodźców przez Bałkany nie ustaje mimo zimy

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 stycznia 2016, 17:14
Bałkany
Bałkany/ShutterStock
Na bałkańskim szlaku mimo zimy wciąż tłoczno. Polscy wolontariusze pomagający uchodźcom w Miratovcu na granicy serbsko-macedońskiej apelują o pomoc. Terka Teleżyńska mówi, że potrzebne są czapki, buty, rękawiczki i drewno na opał.

Przez ostatnie kilka dni były ujemne temperatury, padał śnieg i wiał wiatr. W ocenie wolontariuszki. to jeden z gorszych fragmentów szlaku bałkańskiego. "Wczoraj widziałyśmy pana na wózku i wózek grzęznący w śniegu, dzisiaj się trochę poprawiło, termometry pokazują od 0 do 1 stopnia, ale jest za to plucha, więc oni wszyscy mają przemoczone buty i to jest duży problem" - mówi Terka Teleżyńska.

Inna wolontariuszka Monika Matus zaznacza, że ruch przez punkt w Miratovcu nie słabnie. Jak wyjaśnia, do tego miejsca docierają w ciągu dnia zazwyczaj dwa lub trzy pociągi pełne ludzi. "Pociąg to od 300 do 600 osób, więc można powiedzieć, że przez nasz punkt przechodzi około 2-3 tysięcy ludzi" - dodaje Monika Matus. Zaznacza, że są to głównie rodziny z małymi dziećmi, młodzi ludzie, kobiety w ciąży. Mało jest natomiast starszych osób.
Wolontariusze zbierają pieniądze przez stronę pomagam.pl/pomocdlauchodzcow. Z zebranych środków miejscu kupują żywność i napoje oraz najpotrzebniejsze rzeczy dla uchodźców.

>>> Czytaj też: Rosja walczy o polski rynek zbytu dla ropy. Rosnieft „kłania się” Orlenowi

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj