Amerykańskie bombowce lecą do Kataru. Cel: walka z Państwem Islamskim

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 kwietnia 2016, 19:01
Mapa terenu kontrolowanego przez Państwo Islamskie w Syrii i Iraku, Autor: Haghal Jagul
Mapa terenu kontrolowanego przez Państwo Islamskie w Syrii i Iraku, Autor: Haghal Jagul/Wikimedia Commons
Siły powietrzne USA (USAF) wysłały w sobotę swe bombowce B-52 do Kataru w celu prowadzenia walki z Państwem Islamskim na terenie Iraku i Syrii - poinformowało Centralne Dowództwo USAF, któremu podlegają operacje lotnicze w strefie bliskowschodniej.

Według niegobyły tam po raz ostatni użyte bojowo w maju 2006 roku w ramach wojny w Afganistanie. Ponadto w maju ubiegłego roku uczestniczyły w kierowanych przez USA ćwiczeniach wojskowych w Jordanii.

W czasach zimnej wojny ciężkie bombowce dalekiego zasięgu B-52 były obok pocisków balistycznych głównym elementem amerykańskiego strategicznego potencjału nuklearnego. Obecnie ich zadaniem jest dokonywanie precyzyjnych uderzeń z użyciem uzbrojenia konwencjonalnego.

"B-52 demonstrują nasze ciągłe zdecydowanie, by wywierać stały nacisk na Daesz i bronić regionu w razie zaistnienia jakiejkolwiek takiej konieczności" - oświadczył stojący na czele Centralnego Dowództwa USAF generał Charles Brown. Daesz to używany przez czynniki oficjalne w USA arabski skrót nazwy Państwa Islamskiego.

>>> Czytaj też: Armia NATO wpływa do Polski. Niszczyciel z wizytą w Gdyni

Rzecznik Centralnego Dowództwa USAF podpułkownik Chris Karns powiedział, że "ze względu na bezpieczeństwo operacji" nie może ujawnić dokładnej liczby bombowców B-52, które będą stacjonować w bazie lotniczej Al Udeid w Katarze.

Jak zaznaczył generał Brown, samoloty te mogą brać udział w misjach różnego rodzaju, takich jak uderzenia strategiczne, bezpośrednie wsparcie wojsk, atakowanie obiektów zaplecza oraz uderzenia na cele morskie.

Podpułkownik Karns zapowiedział, że B-52 będą atakować cele przy użyciu jednej do dwóch bomb zamiast bombardować je dywanowo. "Precyzja ma w tej wojnie krytyczne znaczenie. Bombardowania dywanowe nie byłyby tutaj skuteczne, gdyż Daesz nie gromadzi się w większe grupy. Często wnikają oni w skupiska ludności. Zawsze dbamy o to, by było jak najmniej ofiar wśród cywilów" - podkreślił.

>>> Polecamy: Świat się zbroi. Rosja i Chiny budzą obawy sąsiadów


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj