Europa walczy nożycami o wzrost gospodarczy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 listopada 2008, 15:04
Europejskie banki centralne po akcji ratunkowej dla banków przystępują do nowej fazy - ratunek dla słabnących gospodarek. Wyciągają najbardziej skuteczne narzędzie - nożyce do cięcia stóp procentowych. Niektórzy tną z finezją - jak EBC, Szwajcarzy czy Czesi. Inni - jak Brytyjczycy, ciachają na odlew - nie bacząc na zagrożenie inflacyjne.

Mervin King, prezes Banku Anglii wie, że utrzymywanie inflacji na pożądanym poziomie w Wielkiej Brytanii wymagało z reguły stóp procentowych wyższych niż choćby w strefie euro czy USA. We wrześniu brytyjska inflacja przekroczyła 5% - poziom nienotowany od 1992 roku. Jednak Rada Banku Anglii wydaje się już być przekonana, że do jej obniżenia wysokie stopy nie będą potrzebne. 

Brytyjczycy rezygnują z flegmy i przechodzą na teksańskie rodeo 

Zaskakując rynek obniżką stóp rzędu 150 bp (główna stopa wynosi obecnie 3 proc.), zmienia styl z europejskiego na amerykański i jednocześnie między wierszami przyznaje, iż powinna działać bardziej agresywnie już w minionym miesiącu. Rzeczywiście sytuacja Wielkiej Brytanii przypomina to co dzieje się w USA – spadki cen domów, szybko spadająca liczba nowych inwestycji w sektorze nieruchomości, trudności z uzyskaniem kredytu, załamujący się sektor produkcyjny i kurczące się dochody realne gospodarstw domowych. W tej sytuacji odpowiedź ze strony polityki również powinna być podobna, z tą różnicą, iż relatywnie słaby kurs funta (w porównaniu do umacniającego się dolara) stanowi pewną pomoc dla eksportu, jednocześnie oznaczając perspektywę wolniej obniżającej się inflacji. 

A Trichet nie dał się ponieść

Z kolei Rada ECB po raz kolejny zachowała się bardzo przewidywalnie i stopy obniżyła o 50 bp. Wydaje się, że 45 minut nadziei rynku na większą obniżkę (decyzję ECB mieliśmy o 13.45, zaś banku Anglii o 45 minut wcześniej) było zbyt naiwne. Rada ECB nieraz pokazywała, że zdecydowanie preferuje przewidywalność i mając na uwadze fakt, iż spowolnienie w strefie euro jest mniej gwałtowne (zwłaszcza w porównaniu do Wielkiej Brytanii),nie ma potrzeby dokonywania gwałtownych ruchów, które jak widać zwiększają zmienność na rynku. Zapewne nie są to ostatnie obniżki, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i strefie euro, zwłaszcza, że rynki międzybankowe powoli wracają do normalności i kanał transmisji monetarnej będzie bardziej skuteczny. Ta perspektywa zdecydowanie zwiększa szanse na obniżkę stóp procentowych w Polsce jeszcze w tym roku.

Przemysław Kwiecień
Główny Ekonomista
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
Przemyslaw.kwiecien@xtb.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Własne
Tematy: bankifinanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj