Przyczyną odroczenia rozprawy do 27 czerwca była nieobecność Jacka Domogały, który - jak zaznaczył jego obrońca mec. Jacek Pałka - chce uczestniczyć w przesłuchaniu świadka. Obrońca poinformował, że Jacek D. i jego żona żona Gabriela K. są na zwolnieniu lekarskim, bo oboje ulegli zatruciu. Przedstawił zaświadczenia lekarskie, później ma dostać zaświadczenie lekarza sądowego. Wniosek o odroczenie w tej sytuacji rozprawy poparły inne strony.

Rolnik Józef P., który miał na zlecenie oskarżonych wykonywać prace rolne, był przesłuchiwany przed sądem I instancji, który przed rokiem uniewinnił oskarżonych od wszystkich zarzutów. W przysłanym do sądu apelacyjnego piśmie oświadczył, że teraz chce złożyć dodatkowe zeznania. Według doniesień prasowych, świadek napisał, że został przez oskarżonych groźbami zmuszony do złożenia fałszywych zeznań przed sądem okręgowym, a ich obrońca go do tego przygotował.

„Trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację, dlatego z dużym zaciekawieniem czekamy na zeznania tego świadka” - powiedział dziennikarzom pytany o pismo Józefa P. mec. Pałka. Dodał, że jest „zdumiony” oświadczeniem Józefa P. Według niego nie ma w nim żadnych konkretów.

W związku z przesłanym do sądu oświadczeniem oskarżeni wytoczyli Józefowi P. proces. „Są tam naszym zdaniem zniewagi, więc złożyliśmy prywatny akt oskarżenia do sądu. W tym postępowaniu chcemy wykazać, że pan P. po prostu znieważył wszystkich oskarżonych” - powiedział Pałka.

Reklama

Józef P. nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Jak tłumaczył – wszystko opowie przed sądem.

Prokuratura zarzuciła oskarżonym nabywanie ziemi, zwróconej Kościołowi przez Komisję Majątkową, z naruszeniem prawa pierwokupu. Chodzi łącznie o ok. 1000 ha gruntów. Poza Jackiem Domogałą na ławie oskarżonych zasiadło sześć innych osób: jego syn Tomasz wraz z żoną Karoliną i jej siostrą Weroniką, a także żona Jacka Domogały i jego córka z mężem.

Zdaniem prokuratury, członkowie rodziny Domogałów wyłudzali poświadczenie nieprawdy poprzez uzyskiwanie dokumentów, które miałyby stwierdzać, że mieszkają pod określonym adresem. Było to konieczne, aby w myśl Ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego nabyć status rolnika indywidualnego, co w konsekwencji powodowało, że osoby te mogły nabywać nieruchomości rolne z pominięciem osób uprawnionych, czyli dzierżawców nieruchomości lub Agencji Nieruchomości Rolnych, którym przysługiwało prawo pierwokupu - wskazała prokuratura.

Według prokuratury, w konsekwencji pominięcia prawa pierwokupu oskarżeni przywłaszczali prawa majątkowe do ziemi. Następnie nabyte w ten sposób nieruchomości sprzedawali sobie lub darowali. Zdaniem oskarżenia celem obrotu nieruchomościami było ukrycie, że pochodzą one z przestępstwa. Dlatego oskarżonym zarzucono też pranie brudnych pieniędzy.

W maju 2015 r. katowicki sąd okręgowy uniewinnił wszystkich oskarżonych uznając, że nie popełnili żadnego z zarzucanych im przestępstw. W złożonej apelacji prokuratura zarzuca katowickiemu sądowi okręgowemu naruszenie procedury karnej i błędną ocenę stanu faktycznego, co stało się podstawą uniewinnienia wszystkich oskarżonych. W opinii oskarżyciela, oceniając materiał dowodowy sąd doszedł do błędnych, nielogicznych wniosków.

Według obrony, sąd I instancji dokonał właściwej oceny dowodów i ustalił wszystkie istotne fakty, dlatego wyrok powinien zostać utrzymany w mocy. Sąd apelacyjny może utrzymać wyrok sądu okręgowego w mocy lub - jeśli przychyli się do wniosku prokuratora - nakazać sądowi I instancji powtórzenie procesu.

Domogała, który jest przedsiębiorcą z branży zaplecza górniczego, kupował ziemię za pośrednictwem Marka P., b. pełnomocnika instytucji kościelnych w sprawach toczących się przed Komisją Majątkową (akt oskarżenia przeciw niemu trafił do krakowskiego sądu). Nieruchomości nabywano od Archidiecezji Katowickiej oraz Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie.

Prawomocnie zakończył się już toczący się przed gliwickim sądem proces cywilny, jaki wytoczyła rolnikowi spod Gliwic Aleksandrowi Czyżowiczowi córka Jacka Domagały - jedna z uniewinnionych w maju ub. roku w procesie karnym. Żądała ona wydania 55 ha dzierżawionej przez Czyżowicza ziemi, kupionej w 2008 r. od Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie. Sąd uznał, że Czyżowicz nie musi wydawać nieruchomości, umowy kupna gruntów uznał za nieważne i oddalił powództwo. Zdaniem gliwickiego sądu, córka Domogały nigdy nie była właścicielką nieruchomości i nie miała prawa występować w procesie w charakterze powódki.

Komisja Majątkowa, która przestała istnieć na początku marca 2011 r., przez przeszło 20 lat decydowała o zwrocie Kościołowi katolickiemu nieruchomości Skarbu Państwa. Od jej orzeczeń nie przysługiwały odwołania. Komisja od 1989 r. przekazała stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha i 143,5 mln zł rekompensat. Rozpoznała ponad 2,8 tys. wniosków. Według mediów warto zwróconego majątku sięgała 5 mld zł. Decyzja o likwidacji Komisji miała związek z krytyką jej działalności: media podawały, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - miały być zaniżane.(PAP)