Francja tonie w śmieciach, strajkują piloci i kolejarze. Związkowcy sparaliżują Euro 2016?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 czerwca 2016, 19:43
Na ulicach Paryża piętrzą się góry śmieci. Francuscy śmieciarze strajkują EPA/JEREMY LEMPIN Dostawca: PAP/EPA.
Na ulicach Paryża piętrzą się góry śmieci. Francuscy śmieciarze strajkują EPA/JEREMY LEMPIN Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
Na wezwanie centrali związkowej CGT we Francji nadal strajkują pracownicy kolei, śmieciarze przedłużą protest do 14 czerwca. Strajk sparaliżował też największy hurtowy targ żywności w Paryżu, wkrótce rozpocznie się protest pilotów - informuje w czwartek AFP.

Rząd robi wszystko co w jego mocy, by zakończyć protesty mogące doprowadzić do poważnych perturbacji podczas mistrzostw piłki nożnej, które zaczną się w piątek.

Politycy odwołują się nawet do patriotyzmu związkowców. "Psując to święto, psuje się wizerunek Francji" - powiedział minister sportu Patrice Kanner. "Stawką jest duma Francji" - oznajmiła szefowa resortu środowiska Segolene Royal.

Philippe Martinez, szef związanej z komunistami centrali CGT, która jest głównym inicjatorem akcji strajkowej, powiedział natomiast, że życzy wszystkim, aby "Euro (2016) toczyło się jak prawdziwe święto ludowe".

>>> Czytaj też: KE zaostrza kurs wobec Niemiec i Francji. To szansa dla polskich firm

Tymczasem SNCF trwa od dziewięciu dni; protest śmieciarzy zaczął się w środę. Piloci z linii Air France podejmą swą akcję w pierwszym tygodniu Euro 2016. W minionych tygodniach protesty takie objęły też rafinerie i elektrownie atomowe.

powtarzające się od kilku miesięcy są wyrazem sprzeciwu wobec forsowanej przez francuski rząd reformy liberalizującej prawo pracy, która ma uelastycznić rynek, ale też zmniejszyć bezrobocie; władze w Paryżu liczą na to, że spadnie ono o 10 proc.

Minister finansów Michel Sapin ponownie zapowiedział w czwartek, że rząd nie ugnie się pod presją i nie wycofa się ze zmian kodeksu pracy. Dodał też, że podejmowanie akcji protestacyjnej teraz, gdy we francuskiej gospodarce nastało ożywienie, jest absurdalne i grozi odwróceniem korzystnych trendów zainicjowanych przez reformy.

Zmiany, jakie rząd chce zaprowadzić w prawie pracy, pozwoliłyby w określonych sytuacjach przedłużać tydzień pracy z obecnych 35 do 48 godzin, a dzień pracy w różnych przypadkach do 12 godzin. Rząd uzasadnia potrzebę liberalizacji kodeksu pracy koniecznością przystosowania francuskich przedsiębiorstw do międzynarodowej konkurencji.

Projekt zmian w ustawodawstwie przewiduje też pewne ułatwienia dla pracodawców dotyczące zwolnień i związanych z nimi odpraw, a także osłabienie praw związkowych, co ma zaradzić rekordowemu bezrobociu.

>>> Czytaj też: Media: Francja stała się zakładniczką strajkujących i central związkowych

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj