Chodzi o niemieckie przepisy MiLoG, które obowiązują od 1 stycznia 2015 roku, i francuskie - Loi Macron, które wejdą w życie 1 lipca 2016 roku. Regulacje te poza wprowadzeniem płacy minimalnej obejmującej również kierowców w transporcie międzynarodowym, również przejeżdżających tranzytem, wprowadzają szereg wymogów administracyjnych, jak np. konieczność dokumentacji w miejscowym języku. Wprowadzanie takich rozwiązań uzasadniane jest często koniecznością obrony przed tzw. dumpingiem socjalnym, czyli zbyt tanią konkurencją z zagranicy.

Już w maju ubiegłego roku KE wszczęła procedurę o naruszenie unijnego prawa wobec Niemiec, wysyłając do Berlina wezwanie do usunięcia uchybienia. Zdaniem KE, zastosowanie ustawy o płacy minimalnej do wszystkich operacji transportowych na terenie Niemiec w nieproporcjonalny sposób ogranicza swobodę świadczenia usług i wolny przepływ dóbr. Niemcy zawiesili stosowanie swych przepisów w odniesieniu do kierowców zagranicznych firm transportowych, przejeżdżających przez ten kraj tranzytem, co było jednym z powodów, dla których KE nie zaostrzała swojej procedury.

Jednak - według unijnych źródeł - 16 czerwca KE może przejść do drugiego etapu procedury o naruszenie unijnego prawa i wysłać do Berlina drugie upomnienie tzw. uzasadnioną opinię z terminem poprawienia niezgodnych regulacjami UE przepisów i groźbą zaskarżenia do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Jednocześnie Francja otrzymałaby od Brukseli pierwsze upomnienie (wezwanie do usunięcia uchybienia) za swoją ustawę w tej sprawie, która wchodzi w życie od 1 lipca.

"Zakwestionowane przez Komisję niemieckie przepisy dotyczące płacy minimalnej w transporcie międzynarodowym nadal są w zawieszeniu, nie są stosowane, więc być może ich poprawienie nie byłoby problematyczne. Skoro jednak Francja wprowadza teraz podobne rozwiązania, to Komisja musi podjąć działania, by zaprowadzić porządek prawny w tej sferze" - tłumaczy unijny urzędnik, pragnący zachować anonimowość.

Oficjalnie KE nie potwierdza informacji o zaostrzeniu procedury wobec Niemiec i wszczęciu postępowania wobec Francji. Rzecznik KE ds. transportu Jakub Adamowicz przyznał jedynie, że prowadzony od ubiegłego roku "intensywny dialog z władzami niemieckimi nie przyniósł rozwiązań, dlatego KE rozważa podjęcie kolejnych kroków". Potwierdził też, że francuska ustawa Macrona (od nazwiska ministra gospodarki Emmanuela Macrona) jest analizowana przez KE.

"W UE nie ma miejsca dla dumpingu socjalnego" - podkreślił rzecznik. Jednak - jak zastrzegł - sytuacja sektora transportowego jest specyficzna i niektóre rozwiązania dotyczące płacy minimalnej w tej dziedzinie mogą stanowić dyskryminację i grożą fragmentacją wspólnego rynku. Według rzecznika na początku przyszłego roku opublikowany ma zostać tzw. pakiet drogowy, który wyjaśni m.in. na ile unijne przepisy dotyczące delegowania pracowników mogą być stosowane do sektora transportu drogowego.

Z inicjatywy Polski budzące kontrowersje przepisy niemieckie i francuskie były we wtorek tematem dyskusji na spotkaniu ministrów transportu państw UE w Luksemburgu.

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk przekonywał podczas debaty, że bariery wprowadzane przez Francję i Niemcy są niezrozumiałe i nie wiadomo, czemu mają służyć. "Jeśli wyeliminujecie państwo naszych kierowców, kto będzie woził towary również po waszych drogach?" - pytał zachodnich partnerów minister.

Zarówno on, jak i wypowiadający się po nim przedstawiciele innych państw apelowali o znalezienie wspólnych rozwiązań na poziomie całej UE. W trakcie debaty Polskę poparło 10 krajów (głównie z naszego regionu, ale również Hiszpania, Portugalia i Irlandia). Dodatkowo z inicjatywy Czech do komisarz UE ds. transportu Violety Bulc wystosowany został we wtorek list 11 krajów członkowskich w tej sprawie, w którym również jest apel o przeciwstawienie się protekcjonizmowi. Łącznie w obozie przeciwników podejścia Francji i Niemiec znalazło się 14 krajów UE.

Niemiecka płaca minimalna wprowadzona od 1 stycznia ubiegłego roku wynosi 8,5 euro za godzinę. Objęcie nią także zagranicznych kierowców ciężarówek przejeżdżających przez Niemcy tranzytem uderza szczególnie mocno w polskie firmy przewozowe, które mają drugą co do wielkości flotę samochodów ciężarowych w całej UE.

Francuskie przepisy, oprócz wprowadzenia płacy minimalnej, zakładają także m.in. wymóg przygotowania dla każdego wysłanego pracownika zaświadczeń o delegowaniu w języku francuskim, powołania swojego przedstawiciela na terenie Francji, obowiązek przechowywania przez przedstawiciela dokumentacji delegowania pracowników dla danej firmy, a przez kierowcę - zaświadczenia oddelegowania oraz umowy o pracę w kabinie pojazdu.

Z Brukseli Anna Widzyk (PAP)

>>> Polecamy: Bundestag nie przyjmie uchwały o Polsce. "Mogłaby być negatywnie odebrana"