Demilitaryzacja Morza Czarnego? Premier Bułgarii mocno zaniepokojony „spiralą przemocy" w Turcji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 lipca 2016, 12:32
Bułgaria
Bułgaria/ShutterStock
Premier Bułgarii Bojko Borysow wyraził „silnie zaniepokojenie rewanżyzmem i spiralą przemocy” w Turcji po próbie wojskowego zamachu stanu, do której doszło w nocy z piątku na sobotę.

Na swoim profilu na Facebookuapisał, że „tak jak wybory są jedynym demokratycznym sposobem zmiany władzy, tak sprawiedliwy proces sądowy jest jedynym rozsądnym sposobem dotarcia do prawdy”.

„Przemoc rodzi przemoc, pokoju nie da się osiągnąć wojną i zabójstwami. Liczę na to, że te wstrząsające wydarzenia w Turcji, które doprowadziły do setek niewinnych ofiar, pokażą nam, czego powinniśmy się wystrzegać”.

Według bułgarskiego premiera „na takie wydarzenia należy odpowiadać demokratycznie, zgodnie z prawem i przestrzegając praw człowieka”.

W ostatnich tygodniach Borysow kilkakrotnie mówił z zaniepokojeniem o zagrożeniach wojskowych w regionie Bałkanów i Morza Czarnego, opowiadając się za złagodzeniem napięcia. Zaproponował demilitaryzację Morza Czarnego.

Dzień po nieudanym zamachu stanu w Turcji Borysow spotkał się z tureckim ambasadorem Suleymanem Gokce, który zapewnił go, że Turcja zwiększy ochronę wspólnej granicy i nie dopuści do nasilenia się presji migracyjnej. W poniedziałek minister obrony Nikołaj Nenczew po inspekcji granic stwierdził, że nie doszło do zwiększenia liczby prób nielegalnego przekroczenia granicy.

W poniedziałek turecki ambasador w wywiadzie dla telewizji Nowa, komentując liczne zatrzymania przeciwników władz w swoim kraju, oświadczył, że aresztowania sędziów i prokuratorów były zaplanowane wcześniej i przygotowania do nich były w toku. „Przedstawiciele władzy sądowniczej wykorzystali wojsko, żeby ich uniknąć” – powiedział ambasador. „Mówimy o terrorystycznej organizacji, która próbowała opanować państwo” - tłumaczył.

„W Turcji mamy wojsko, liczące 650 tys. osób, mamy 4 tys. generałów; liczba tych, którzy próbowali dokonać puczu, wynosiła kilka tysięcy” – wskazał.

>>> Czytaj też: Były premier Francji: W Unii Europejskiej nie ma miejsca dla Turcji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj