Zgrzyt na linii Ankara-Berlin. Turcja wzywa niemieckiego charge d'affaires

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
1 sierpnia 2016, 12:07
Wnętrze kopuły Baundestagu w Berlinie, Niemcy.
Wnętrze kopuły Baundestagu w Berlinie, Niemcy. /ShutterStock
Tureckie MSZ wezwało w poniedziałek charge d'affaires ambasady Niemiec w związku z demonstracją Turków w Kolonii, podczas której niemieckie władze nie zgodziły się na połączenie wideo z Ankarą, umożliwiające wystąpienie prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.

Zdaniem niemieckich władz przemówienie prezydenta do uczestników demonstracji mogłoby przyczynić się do wzrostu napięcia. W sobotę Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe potwierdził legalność zakazu, co wywołało oburzenie tureckich władz. 

Przesłanie Erdogana zostało mimo wszystko odczytane w czasie zgromadzenia. Turecki prezydent podziękował w nim zebranym i oświadczył, że "Turcja jest dziś silniejsza niż przed 15 lipca", kiedy to doszło do próby puczu.

Niedzielną wielotysięczną manifestację "przeciwko zamachowi stanu i za demokracją" zwołała Tureckich Demokratów (UETD) popierająca Erdogana. Wybrano Kolonię, gdyż Nadrenia Północna-Westfalia, gdzie miasto to jest położone, jest skupiskiem jednej trzeciej tureckiej mniejszości w Niemczech, szacowanej na trzy miliony osób.

>>> Czytaj też: Europejskie czarne owce: oto banki, które mogą mieć problemy w razie kryzysu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj