Potwierdziły się poniedziałkowe nieoficjalne informacje Dziennika Gazety Prawnej o tym, że Sośnicy może się udać uniknąć likwidacji, bo resort energii przyjrzał się planowi naprawczemu zaproponowanemu przez stronę społeczną. Jednak kopalnia zostaje w PGG warunkowo – do końca stycznia 2017 r. musi wykazać się zdecydowaną poprawą wyników.

W ubiegłym roku jej strata netto wyniosła 104 mln zł (to prawie 130 zł straty na każdej tonie wydobytego węgla – to najgorszy wynik wśród 11 kopalń Kompanii Węglowej, które w maju przejęła PGG). Strata prognozowana na ten rok to niemal 158 mln zł – i to mimo odłączenia Sośnicy od kopalni Makoszowy (ta jest od roku w SRK i to ją obwiniano za fatalne wyniki ówczesnej kopalni zespolonej Sośnica-Makoszowy).

W poniedziałek napisaliśmy, że najprawdopodobniej mimo wcześniejszych planów likwidacji Sośnica (przynajmniej na razie) zostanie uratowana, choć jej koncesja wydobywcza jest ważna tylko do kwietnia 2020 r. (niewykluczone jednak, że jeśli będzie poprawiać wyniki zostanie przedłużona).

Kopalnia chce przede wszystkim znacząco obniżyć jednostkowy koszt wydobycia węgla z obecnych ok. 300 zł na tonę do ok. 200 zł na tonę. Już w przyszłym roku ma także zwiększyć wydajność roczną na jednego zatrudnionego z niespełna 600 ton na 980 ton (docelowo na ponad 1000 ton w 2020 r.). Jednak zatrudnienie z obecnych nieco ponad 2 tys. ludzi ma się zmniejszyć w 2020 r. do 1800 osób. Inwestycje na lata 2017-2020 powinny wynieść ok. 75,5 mln zł (plus ok. 27 mln zł jeszcze w roku 2016). Roczne wydobycie ma się utrzymywać na poziomie 1,85 mln ton.

Plan zakłada niewielki wzrost ceny tony węgla z obecnych ok. 197 zł do 210 w 2020 r.

Reklama

To miałoby pozwolić Sośnicy wyjść na plus. Przy przychodach zakładanych na poziomie 385-390 mln zł rocznie wynik netto miałby wynieść od 1,5 do 7 mln zł rocznie kolejnych czterech latach (plan strony społecznej zakładał bowiem tylko czas posiadania koncesji – bez jej wydłużenia).

- Nie wydaje mi się, by resort środowiska robił jakieś problemy dotyczące wydania koncesji. Nie wiem jednak, czy społeczność lokalna Gliwic będzie tak bardzo kibicować dalszemu wydobyciu – powiedział DGP Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

- Dwa lata temu na zlecenie prezydenta Gliwic została przygotowana ekspertyza dotycząca przyszłości kopalni Sośnica. I faktycznie, gdyby zamknąć jej znaczną część (tak zrobiono w przypadku ratowanej przez Tauron kopalni Brzeszcze – red.) i zredukować zatrudnienie o 30-40 proc. (strona społeczna proponuje ok. 10 proc. - red.) to ta kopalnia miałaby przed sobą przyszłość – ocenił.

Związkowcy argumentują, że możliwe jest tam uruchomienie jeszcze 32 ścian wydobywczych pozwalających na pracę przez ok. 25 lat.

- Dzięki temu porozumieniu kopalnia Sośnica nie będzie obciążała wyniku finansowego Polskiej Grupy Górniczej. Szukaliśmy najlepszego rozwiązania, które nie niosłoby zagrożenia dla finansów całej spółki. Uzbrajamy dwie ściany. Do czasu oceny postępów w wynikach kopalni, nie będziemy prowadzić innych inwestycji przygotowawczych, co pozwoli znacznie obniżyć koszty – mówi Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej.

Krupiński bez szansy

Z kolei Jastrzębska Spółka Węglowa poinformowała we wtorek po południu, że jej kopalnia Krupiński nie dostanie żadnej szansy – nawet warunkowo i do końca 2017 r. trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Zaowocowało to wzrostem kursu JSW o 16,3 proc. do niemal 30 zł za walor. Choć resort energii zapewniał, że nie ma w planie likwidacji kopalń, a „przesunięcie nakładów inwestycyjnych na inne zakłady” decyzja zarządu JSW oznacza, że Krupińki zostanie zamknięty. Decyzja ta była warunkiem porozumienia z bankami, które JSW ma podpisać do końca sierpnia. Kopalnia w ciągu ostatnich 10 lat przyniosła ponad 1 mld zł straty, w ubiegłym roku było to ok. 111 zł na tonie węgla. Załoga zakładu trafi do innych kopalń JSW oraz skorzysta z osłon socjalnych (w JSW do 2021 r. obowiązują gwarancje zatrudnienia).

>>> Czytaj też: Nowe kopalnie węgla nad Wisłą to mrzonka