Tureckie oddziały pozostaną w bazie wojskowej w północnym Iraku do czasu wyparcia z Mosulu sił Państwa Islamskiego (IS) - powiedział w środę państwowej agencji prasowej Anatolia wicepremier Turcji Numan Kurtulmus.

Tureckie siły stacjonują obecnie w bazie Baszika.

Kurtulmus dodał, że Ankara chce uczestniczyć w tej operacji. Jednak udział tureckich wojsk w działaniach mających na celu wyzwolenie Mosulu z rąk IS uzależnił od niezaangażowania w nie kurdyjskich milicji YPG. Ankara uznaje te oddziały za terrorystyczne.

Do zbliżającej się ofensywy w kierunku Mosulu odniósł się też turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan. W środę mówił, że Ankara chce wypchnąć z tego miasta dżihadystów, aby nie dopuścić do rozlania przez nich "krwi i ognia" w regionie. We wtorek Erdogan powiedział, że premier Iraku Hajder al-Abadi ma "znać swoje miejsce", a tureckie oddziały przebywające w tym kraju nie będą słuchały rozkazów z Bagdadu.

Tymczasem jak podaje agencja Reutera dżihadyści z IS przygotowują się do obrony Mosulu. W tym celu budują w mieście sieć tuneli, a także szkolą dzieci na zwiadowców. Według irackich źródeł bojownicy także próbują się wtopić w tłum, goląc w tym celu brody. Regularnie zmieniają też lokalizacji swoich punktów dowodzenia i administrowania.

Na szlakach komunikacyjnych stawiane są betonowe zapory, które mają opóźnić atakujących. Mieszkańcy Mosulu informują też o kopaniu dołów na obrzeżach miasta, w których składowana będzie ropa naftowa. Kiedy rozpoczną się działania zbrojne, zostanie ona podpalona, aby gęsty dym utrudniał bombardowanie.

Prognozuje się, że irackie wojska rozpoczną ofensywę w celu odbicia miasta jeszcze w tym miesiącu.

Dżihadyści z IS opanowali Mosul, drugie co do wielkości irackie miasto, w czerwcu 2014 roku. Kontrofensywa wojsk irackich na miasto była wielokrotnie przekładana z powodu walk w innych częściach kraju.