W środę w Sejmie odbyła się konferencja zorganizowana przez Parlamentarny Zespół na Rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców pt. "Startuj w Polsce, Start in Poland".

Z raportu dotyczącego polskich startupów, jaki opracowała Fundacja Startup Poland wynika, że co piąty z nich deklarował, że jego produkt ma związki z hardwearem. Połowa badanych ujawniła, że finansuje się ze środków własnych, a najczęściej wybierane źródła finansowania zewnętrznego to dotacje z UE (24 proc. ), fundusze venture capital (22 proc.), tzw. aniołowie biznesu - 17 proc.

Trzy czwarte startupów ma jednak w planach aplikowanie o kapitał zewnętrzny. Większość (59 proc.) badanych to mikroprzedsiębiorstwa, 80 proc. z nich zwiększyło w tym półroczu zatrudnienie. Założyciele i prezesi polskich startupów to osoby przeważnie w wieku 20 - 30 lat.

Reklama

Według zastosowanej w raporcie definicji startup to przedsięwzięcie, które spełnia przynajmniej jeden z dwóch warunków - należy do sektora gospodarki cyfrowej, co oznacza, że przetwarzanie informacji lub pochodne technologie stanowią przynajmniej jeden kluczowy element jego modelu biznesowego lub tworzy rozwiązania w obszarze IT/ICT.

Ponad połowa startupów, które wzięły udział w badaniu zarejestrowana jest w jednej z czterech lokalizacji - Warszawie, Krakowie, Trójmieście czy Poznaniu. Ostatnio jednak zwiększa się liczba startupów, powstających poza tymi ośrodkami; pojawiają się w Katowicach, Białymstoku Łodzi czy Lublinie.

W tym roku kilka polskich startupów odniosło międzynarodowy sukces. Np Doc Planner, właściciel Znanego Lekarza przejął konkurenta z Hiszpanii i pozyskał 20 mln dol. Dzięki tej transakcji wejdzie na rynki Brazylii i Meksyku. Inny polski startup Estimote otrzymał od inwestorów z Doliny Krzemowej 10,7 mln dol. Pieniądze w polski startup Brainy.com (znany w Polsce jako Zadane. pl) - 15 mln dol. - zainwestowała firma Naspers z Południowej Afryki.

Jak mówiła obecna na spotkaniu wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz, żeby polscy przedsiębiorcy mogli podbić świat, muszą "pierwszy, mocny krok zrobić w Polsce". Ma im w tym pomóc ogłoszony w czerwcu program Start in Poland, który ma dysponować blisko 3 mld zł ze środków publicznych pochodzących z funduszy europejskich, tj. Programu Inteligentny Rozwój 2014-2020. Drugie tyle mają dać fundusze venture capital z całego świata, inwestujące w obiecujące przedsięwzięcia biznesowe na wczesnym etapie ich rozwoju. W ramach programu firmy otrzymają pomoc nie tylko w fazie inkubacji i akceleracji, ale również na etapie dalszego rozwoju oraz ekspansji międzynarodowej. Adresowany jest on również do podmiotów zagranicznych. Kluczową rolę w realizacji programu odegra Polski Fundusz Rozwoju, który pozwoli skonsolidować środki na instrumenty kapitałowe skierowane do start-upów.

"Program ma służyć temu, by powstał dobry, przyjazny ekosystem; współzależności zarówno prawne, organizacyjne jak i szeroko rozumiane polityki publiczne, polityki wsparcia finansowego, które pozwolą nie tylko na powstawanie firm (...) ale na ich rozwój" - mówiła Emilewicz. Jak dodała, chodzi przede wszystkim o wsparcie "w sytuacjach trudnych" np. w przypadku "technologii ryzykownych", dzięki czemu przedsiębiorca będzie mógł się podzielić ryzykiem jego wdrożenia.

Jak podkreśliła wiceszefowa resortu rozwoju, Polsce zależy, by naszymi towarami eksportowymi były jak najbardziej zaawansowane technologicznie produkty, bo wtedy nasza marża eksportowa będzie "zdecydowanie wyższa niż 2 czy 5 proc." Jednak - mówiła - trzeba unikać sytuacji, kiedy owe bardzo zaawansowane technologicznie produkty otrzymają wsparcie na najbardziej ryzykownym etapie wdrażania, ale beneficjentami ich ewentualnego sukcesu nie będzie np. polski fiskus, bo firma - po osiągnięciu sukcesu - przeniesie się za granicę.

Emilianowicz dodała, że Start in Poland jest programem "parasolowym", w którym skupione są rozproszone dotąd instrumenty finansowe i organizacyjne wsparcia dla innowacyjnych przedsiębiorstw i przedsiębiorców.

Wiceminister zapowiedziała też, że do końca listopada zostaną wyłonione tzw. akceleratory, w ramach pilotażowego konkursu Scale UP. Chodzi o połączenie potencjału początkujących, kreatywnych przedsiębiorców z infrastrukturą, doświadczeniem oraz zasobami dużych korporacji, w tym spółek skarbu państwa.

Wybór akceleratorów, które posiadają zespół doświadczony w realizacji działań o charakterze akceleracyjnym, jest pierwszym etapem realizacji pilotażu. Następnie we współpracy z dużymi przedsiębiorstwami (preferowane będą spółki z udziałem skarbu państwa), akceleratorami korporacyjnymi i np. funduszami seed/venture capital czy jednostkami naukowymi, realizowane będą autorskie kompleksowe programy akceleracji. Każdy program obejmie wsparciem minimum 20 startupów.

Otwarcie dużych przedsiębiorstw, w tym spółek skarbu państwa na źródło innowacji, jakie stanowią startupy, jest elementem budowania ich przewagi konkurencyjnej, ułatwia dostęp do innowacyjnych rozwiązań, natomiast dla startupów współpraca z dużymi firmami oznacza wymierne korzyści i zwiększa szanse na sukces. Młode firmy otrzymają pomoc finansową (do 250 000 zł), możliwość skorzystania z zasobów niezbędnych do opracowania i testowania własnych rozwiązań, dostęp do wysokiej klasy mentorów, a także szansę na zdobycie doświadczenia oraz zbudowanie sieci kontaktów, partnerów biznesowych i potencjalnych inwestorów. Scale Up to dla startupów również szansa na zwiększenie wiarygodności oraz promocję własnej marki wśród szerokiej grupy klientów korporacji.