Autorzy badania „Global State of the Consumer Tracker” zwrócili uwagę, że mimo złagodzenia przez rząd restrykcji spowodowanych epidemią koronawirusa SARS-CoV-2, polscy konsumenci nie wrócili do swoich zakupowych przyzwyczajeń sprzed paru miesięcy. "Wciąż ponad jedna czwarta Polaków nie czuje się bezpiecznie podczas zakupów w sklepach stacjonarnych" - czytamy w czwartkowym komunikacie.

Tym, co najbardziej determinuje decyzje zakupowe konsumentów są obawy o zdrowie rodziny. Trzy czwarte Polaków wciąż obawia się o bezpieczeństwo swoich bliskich. To najwyższy wskaźnik w Europie. Większy niepokój wykazują pod tym względem jedynie obywatele Indii (80 proc.), Meksyku (81 proc.) i Chin (86 proc.).

Na tle innych krajów Polacy czują się na tyle bezpiecznie, by pójść do restauracji czy baru - deklarowało tak 35 proc. badanych. Większy komfort pod tym względem odczuwają jedynie mieszkańcy Australii (41 proc.). W Polsce zdecydowanie częściej takiej odpowiedzi udzielali młodzi ludzie w wieku 18-34 lata (47 proc.) niż osoby między 35. a 54. rokiem życia (37 proc.) czy z grupy 55 plus (25 proc.). Spędzania czasu w restauracjach czy barach najbardziej obawiają się mieszkańcy Korei Południowej, tylko 12 proc. z nich czuje się bezpiecznie w takich miejscach.

W związku z epidemią niemal tyle samo Polaków ma obawy przed wizytą u fryzjera, kosmetyczki czy lekarza (40 proc.), co czuje się w takich kontaktach bezpiecznie (38 proc.) - podobnie Włosi (38 proc.). Większe bezpieczeństwo odczuwają w tym względzie Polki (41 proc.) niż Polacy (36 proc.). "O ile bezpośrednie, indywidualne kontakty nie budzą już dużego lęku, o tyle ponad połowa z nas obawia się wzięcia udziału w masowym wydarzeniu, jak koncert czy na przykład mecz" - zaznaczyła cytowana w komunikacie Natalia Załęcka z Deloitte. Zwróciła uwagę, że im młodsi respondenci, tym obawy mniejsze. Prawie jedna trzecia badanych w wieku 18-34 lata nie obawia się uczestnictwa w zbiorowym wydarzeniu. Podobnie odpowiedziało tylko 14 proc. ankietowanych po pięćdziesiątce.

Według badania nadal ponad jedna czwarta Polaków nie czuje się bezpiecznie w trakcie zakupów, ale ponad połowa nie czuje też przed nimi obaw. Takiego ryzyka nie widzi też połowa Francuzów i Włochów, prawie połowa Hiszpanów, 45 proc. Niemców i 56 proc. Chińczyków.

Reklama

Zdaniem Krzysztofa Łagowskiego z Deloitte duża część konsumentów kładzie większy nacisk na "bezpieczeństwo" i bliskość sklepu bardziej niż na ceny, co będzie wspierać wzrost popularności mniejszych, lokalnych formatów. Według niego konsumenci zaczęli też lepiej planować wyjścia na zakupy tak, aby zmniejszyć liczbę wizyt w sklepie i skrócić czas spędzony na zakupach. "Impulsywność zakupów została zastąpiona robieniem list zakupowych" – zaznaczył. W sklepach typu convenience, czyli położonych w dogodnych i często odwiedzanych punktach, handlujących głównie towarami odpowiadającymi na bieżące potrzeby klientów, ankietowani są w stanie spędzić więcej czasu, by kupić to, czego potrzebują. Deklaruje tak prawie co czwarty Polak, 35 proc. Francuzów i 33 proc. Niemców.

Polacy nadal, choć w mniejszym stopniu niż w pierwszych tygodniach pandemii, planują kupować więcej niż są w stanie zużyć w danej chwili. Odpowiedziało tak 40 proc. ankietowanych znad Wisły, jedna piąta Francuzów, 28 proc. Niemców i dwie trzecie mieszkańców Indii.

"Przed pandemią wielu deklarowało, że próbuje wybierać produkty z regionu, w którym mieszkają. Teraz widać to jeszcze wyraźniej – 53 proc. Polaków jest gotowych kupić produkty lokalne nawet, jeśli w ofercie sklepu znajdą się tańsze, zagraniczne" - wskazał Michał Pieprzny z Deloitte. Ten trend będzie według niego nabierał coraz większego znaczenia i będzie coraz silniejszy, "a im krótsza ścieżka, którą przebył produkt zanim trafił na półkę, tym będzie on dla nas atrakcyjniejszy".

Autorzy badania zwrócili ponadto uwagę, że w czasie epidemii Polacy zdecydowanie częściej wybierają zakupy online z możliwością odbioru w sklepie. Zdaniem 35 proc. respondentów to bezpieczniejsza forma zakupów; 39 proc. uważa, że szybsza niż w sklepie tradycyjnym, a dla 54 proc. tańsza, bo nie płacą dodatkowo za dostawę do domu. Najczęściej (58 proc.) kupujemy w ten sposób obuwie i odzież, książki (55 proc.), najrzadziej alkohol (22 proc.) - charakterystyczny dla Polski jest ogólny spadek sprzedaży tego ostatniego (o 22 proc.).

Z kolei na artykuły spożywcze prawie jedna trzecia z nas zamierza wydać więcej w najbliższych czterech tygodniach. Miesiąc do miesiąca to wzrost o 21 proc. Najczęściej (46 proc.) odpowiadali tak ludzie młodzi w wieku 18-34 lata i ze średnimi zarobkami (33 proc.). O jedną piątą więcej planujemy także wydać na artykuły gospodarstwa domowego, np. środki czystości czy papier toaletowy. Najczęściej odpowiadali tak ankietowani z wysokimi zarobkami (31 proc.) i w wieku 18-34 lata (43 proc.).

O prawie jedną trzecią mniej Polacy wydadzą na meble i o ponad jedną piątą na wizyty w restauracjach. Za to 29 proc. badanych deklaruje, że przez najbliższy miesiąc częściej będą zamawiać potrawy online z restauracji.

Aż 44 proc. ankietowanych przyznało, że z uwagi na to, że w czasie epidemii częściej kupują w sieci, bardziej martwią się o bezpieczeństwo ich danych osobowych. Szczególnie ten niepokój widać u osób powyżej 50. roku życia (46 proc.) i ze średnimi zarobkami (47 proc.). Jak zauważyli eksperci, kwestia bezpieczeństwa budzi niepokój przede wszystkim u konsumentów, którzy zakupów w sieci obawiali się także przed pandemią, a pojawienie się zagrożenia sprawiło, że musieli korzystać z e-commerce.

W globalnym badaniu pokazującym nastroje konsumentów w czasie pandemii uczestniczyło 1 tys. respondentów z każdego spośród 17 krajów: Australii, Belgii, Kanady, Chin, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Włoch, Japonii, Meksyku, Holandii, Korei Południowej, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych oraz Polski. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

maja/ je/