Simon Kollerup, minister ds. ekonomii i biznesu, mówił, że „nie ma problemu z tym, że firmy finansowe zarabiają pieniądze”. Ale po aferze Danske Banku z estońskim oddziałem w roli pralni pieniędzy i kolejnym skandalu, w którym kredytodawca zawyżał koszty, minister stwierdził, że jedno z najważniejszych zadań, przed którymi stoją dziś bankierzy, to przywrócenie zaufania. „Czas najwyższy, by banki wywiązały się ze swoich obowiązków społecznych” – cytuje Kollerupa redakcja Bloomberg.

Skandale dotyczące największego banku w Danii kosztowały stanowiska paru dyrektorów i rozpoczęły sporo dochodzeń karnych. Inwestorzy odwrócili się od banku, przez co jego akcje spadły o ponad 30 proc. w tym roku (po stratach prawie 50 proc. w 2018 roku). Nie tylko banki tracą w oczach duńskich klientów. Firma zajmująca się płatnościami cyfrowymi dopiero po powszechnej krytyce zaproponowała obniżenie opłat, które pobiera od darowizn dla organizacji charytatywnych.

 >>> Czytaj też: Motobanki zostają, ale znikają. Polska licencja bankowa nie jest im potrzebna

Jednak długoterminowe ujemne stopy procentowe w Danii mogą okazać się większym ciosem dla branży finansowej niż jej zła reputacja. Aby pomóc finansistom, duńskie stowarzyszenie bankowców Finans Danmark lobuje w banku centralnym, aby powiększyć swój system rachunków bieżących, który ustala dolną granicę 0 proc. dla depozytów rezerwowych akceptowanych przez banki komercyjne. W tym momencie to niespełna 5 miliardów dolarów, zdaniem Finans Danmark – za mało. Jednak prezes banku centralnego Lars Rohde oświadczył, że nie ma zamiaru nawet rozważać takiego rozwiązania. „Depozyty i rachunki bieżące są instrumentami polityki pieniężnej, a nie instrumentami przeznaczonymi na wspieranie zysków banków” – powiedział Rohde. Co więcej, odrzucił on pomysł, że banki nie zarabiają wystarczająco dużo pieniędzy. Dodał, że w latach 2012-2018 duńskie banki osiągnęły łączne zyski w wysokości około 32 miliardów dolarów, w porównaniu do łącznego kosztu poniżej 590 milionów dolarów w tym okresie.Powiedział także, że banki nie powinny oczekiwać ponownego wzrostu poziomów zwrotu, które osiągnęły w 2016 i 2017 r., kiedy to zyski osiągnęły historyczne maksima.

Ulrik Nodgaard, szef Finans Danmark, nie ukrywał, że grupa lobbystów była rozczarowana komentarzem Rohde’a. Powiedział, że jego organizacja „wezwała” bank centralny, by „złagodził obecną sytuację, w której wyniki banków są pod ogromną presją”.

>>> Czytaj też: Kredyt hipoteczny w Danii na 20 lat. Oprocentowanie - zero. To historyczny ewenement