Gronkiewicz-Waltz: Lepszym prezesem NBP niż Adam Glapiński, byłby na pewno premier Morawiecki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 stycznia 2022, 11:44
Narodowy Bank Polski NBP Warszawa
<p>Narodowy Bank Polski Oddział Okręgowy w Warszawie</p>/dziennik.pl
Premier Mateusz Morawiecki byłby na pewno lepszym prezesem NBP, niż Adam Glapiński - mówiła w sobotę w RMF FM b. prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Oceniła także, że Lewica i Szymon Hołownia nie są zbyt chętni do tego, by w nadchodzących wyborach powstała wspólna lista opozycji.

Jednym z tematów sobotniej rozmowy z Hanną Gronkiewicz-Waltz w RMF FM były kwestie dotyczące inflacji oraz działania Narodowego Banku Polskiego i jego obecnego prezesa Adama Glapińskiego, którego kadencja wkrótce wygasa.

Gronkiewicz-Waltz, która w przeszłości przez dziewięć lat pełniła funkcje prezesa NBP, została zapytana, czy zarekomendowałaby Glapińskiego na następną kadencję. Przyznała, że na początku kadencji Glapińskiego, obdarzyła go pewnym kredytem zaufania, ale ostatecznie - jak podkreśliła - sukcesu nie ma. "Jest na końcu tej kadencji niesamowita wpadka, więc poszukałabym kogoś nowego" - przyznała. "Na pewno lepszym prezesem NBP byłby na przykład premier Mateusz Morawiecki" - oceniła.

W rozmowie poruszono także temat wspólnej listy opozycji w nadchodzących wyborach. B. prezydent Warszawy została zapytana czy taka lista ma szansę powstać. "Trudno powiedzieć. Jeżeli będzie egoistyczne podejście poszczególnych partii, poszczególnych liderów partii, to ona wtedy nie powstanie" - zauważyła.

"Natomiast przy systemie D'Hondta, jeżeli ktoś jest politykiem z krwi i kości, to sam rozumie, że jest bardzo duża różnica w ilości mandatów między kilkoma listami, a jedną listą" - powiedziała. Wyjaśniał, że to procentuje tę listę, która dostała więcej głosów i to ona otrzyma w konsekwencji dużo więcej miejsc w Sejmie.

Dopytywana, kto w takim razie "blokuje" powstanie takiej listy na opozycji, Gronkiewicz-Waltz odparła: "Lewica nie jest zbyt chętna i chyba pan Szymon Hołownia nie jest zbyt chętny". "Natomiast doświadczenie pokazuje, że powinna być wspólna lista" - podkreśliła. "Uważam, że liderzy Lewicy i pan Szymon Hołownia powinni pójść po rozum do głowy i policzyć ile mandatów będą mieli na wspólnej liście miejsc, a ile jak sami będą" - oceniła.

Na uwagę, że być może "problemem" jest to, że lider PO Donald Tusk nie akceptuje na opozycji innych liderów, takich, jak chociażby Szymon Hołownia, Gronkiewicz-Waltz odparła: "On bardzo akceptował Szymona Hołownie i bardzo go lubił, wiem to sama osobiście od niego". "Ale Szymon Hołownia jakoś uwierzył w swoją moc sprawczą i boję się, że w związku z tym wszyscy będą poszkodowani" - dodała.

Gronkiewicz-Waltz odniosła się także do propozycji szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, aby powstały dwie listy na opozycji. "Myślę, że najlepszym pomysłem jednak jest wspólna lista, co jest bardzo trudne do osiągnięcia, ale trzeba mieć wiarę, że może jednak to się uda" - podkreśliła Gronkiewicz-Waltz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj