Banki upadają w weekendy. Gdyby bankructwa zdarzały się w dni powszednie, byłoby za dużo zamieszania. Ma to swoje plusy, ale ma też minusy.
Trzy tygodnie temu weekend stał pod znakiem szukania sposobu na uratowanie szwajcarskiego Credit Suisse. Przed czterema tygodniami amerykańskie władze zajmowały się swoimi bankami regionalnymi. A jednak przez ostatnie dwa weekendy w światowych finansach nie mieliśmy żadnego przypadku upadłości dużego banku. Dziwne, prawda?
Dlaczego właśnie w weekendy? Odpowiedź jest prosta: bo wtedy najłatwiej przeprowadzić jakiekolwiek działania. Politycy, nadzorcy, a nawet pracownicy banku mają wprawdzie trochę więcej pracy, ale innym zainteresowanym szkodzi się stosunkowo najmniej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Tematy: bankowość
Zobacz
||
