Samorządy muszą przygotowywać się do wielkiej inwentaryzacji. Do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) mają trafić wszystkie źródła ogrzewania w kraju (do mocy 1 MW). Przewiduje to rządowy projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz niektórych innych ustaw, który trafił już do Sejmu.

CEEB ma pomóc rozwiązać problem smogu. Wiadomo, że normy jakości powietrza w wielu miejscowościach są przekraczane, za co odpowiada niska emisja, czyli tysiące niewielkich źródeł ciepła w domach (niespełniające norm kotły i piece, w których w najgorszym wypadku pali się odpadami). Nie wiadomo jednak, ile dokładnie ich jest i gdzie są. Nawet jeśli gminy zbierają dane na ten temat, to są one częściowe, niejednolite i rozproszone.

Ewidencja ma to zmienić, ale samorządy obawiają się, czy będą w stanie realizować kolejne, nowe zadanie. Ułatwieniem dla nich ma być możliwość skutecznego egzekwowania informacji od mieszkańców. Za niezłożenie deklaracji tym ostatnim będzie grozić grzywna, którą nałoży np. policja lub straż miejska.

Kopciuchy wyjdą z cienia

Brak danych to jeden z powodów, dla których gminy nie wywiązują się z realizacji programów ochrony powietrza związanych z wymianą źródeł ciepła.

Reklama

– Te, które radziły sobie najlepiej, realizowały założenia programu na poziomie kilkunastu procent, a niektóre w ogóle nie podejmowały działań – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.

Podkreśla, że ewidencja pokaże, jak duży problem ze źródłami ogrzewania mają na swoim terenie. Będzie ona też narzędziem dyscyplinującym. Na terenie 12 województw obowiązują uchwały antysmogowe, które wprowadzają daty graniczne, od których nie będzie można używać kotłów niespełniających norm jakości. Przepisy będą jednak bezzębne bez wiedzy o tym, kto, w jakim urządzeniu i czym pali w domu.

– Znacząca część właścicieli odmawia udzielenia takich informacji. Gmina nie dysponuje narzędziami prawnymi do ich wyegzekwowania. A w przypadku pozyskania danych brakuje możliwości automatycznej aktualizacji – zaznacza Piotr Krupa, zastępca burmistrza Wieliczki ds. inwestycji.

Ten problem ma zostać rozwiązany. Zgodnie z projektowanymi przepisami właściciel nieruchomości lub jej zarządca zostanie zobowiązany do złożenia deklaracji, w której wskaże, czym ogrzewany jest dom. Będzie miał na to rok od momentu, gdy ruszy baza danych (ten ostatni termin nie jest jeszcze znany). Obowiązkiem będzie także aktualizowanie tych danych.

Za niezłożenie deklaracji przewidziano grzywnę wymierzaną w trybie kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 729). Mandat (do kwoty 500 zł) będzie mogła nałożyć policja.

– Uprawnione będą do tego także inne organy, np. straż gminna lub wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska. O ile dostosowane zostaną przepisy rozporządzeń określających katalog wykroczeń, w których mają prawo nakładania mandatów – mówi Mateusz Karciarz, prawnik z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy w Poznaniu.

Sprawę do sądu – np. w razie problemów z uzyskaniem informacji – będzie mógł zgłosić wójt, burmistrz i prezydent miasta (jako oskarżyciel publiczny). Wówczas właścicielowi nieruchomości będzie grozić grzywna do 5 tys. zł.

W przepisach nie przewidziano za to sankcji za podanie w deklaracji nieprawdziwych danych. – Być może jest to celowe działanie autorów projektu. Informacje przekazane przez właścicieli nieruchomości będą bowiem weryfikowane podczas kontroli – mówi Mateusz Karciarz.

Te ostatnie będą przeprowadzane np. podczas rutynowego sprawdzania przewodów kominowych. Prawo do wprowadzania danych do CEEB mają mieć m.in. kominiarze, strażnicy miejscy, inspektorzy ochrony środowiska i przedstawiciele instytucji, które ze środków publicznych dofinansowały wymianę źródła ciepła lub termomodernizację. Szczegółowe inwentaryzacje budynków mają się odbywać „przy okazji” rutynowych czynności. Część informacji ma też zostać przeniesiona do CEEB z istniejących już baz danych.

Gminy popierają, ale…

Samorządy pozytywnie oceniają wprowadzenie centralnej ewidencji, ale są zaniepokojone zakresem obowiązków, które zostaną na nie nałożone. Krytykują to, że realizacja zadań – według Ministerstwa Rozwoju – nie będzie wiązała się z żadnymi dodatkowymi kosztami.

– Takie podejście jest oderwane od rzeczywistości i z góry skazane na niepowodzenie. Gminy są przeciążane zadaniami, a straże gminne – interwencjami – mówi anonimowo urzędnik z Nowego Sącza.

Związek Powiatów Polskich podkreśla, że należy wycenić koszt zdobycia informacji i przekazania ich do centralnej ewidencji, a następnie zapewnić finansowanie dla samorządów. Także Piotr Siergiej zaznacza, że nie można nie brać pod uwagę argumentów gmin, które wskazują, że będzie to dla nich dodatkowe zadanie.

Z oceny skutków regulacji (OSR) wynika jednak, że nowe rozwiązania nie obciążą finansowo ani gmin, ani mieszkańców. MR argumentuje, że CEEB to pomoc dla gmin, które i tak powinny realizować programy ochrony powietrza i inwentaryzować źródła ciepła. – W związku z tym nie przewiduje się dodatkowego finansowania administracji samorządowej z tego tytułu – wynika z OSR.

Resort pominął jednak fakt, że CEEB to także pomoc dla administracji rządowej, która rozlicza się z realizacji programów poprawy jakości powietrza przed Komisją Europejską. Ta ostatnia ocenia, że w Polsce bolączką jest brak strategicznego planu walki ze smogiem (problem ten był już poruszany na łamach DGP; „Program Czyste Powietrze do poprawki. Potrzebujemy zielonego planu naprawczego”, nr 145/2020). Trudno stworzyć taką agendę, skoro brakuje niezbędnych danych, a te dostarczy właśnie CEEB. ©℗

Źródło nieznane

Ewidencja źródła ciepła

Etap legislacyjny

Projekt złożony w Sejmie