Polityka na miarę naszych możliwości, czyli jak rząd chce odejść od węgla

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 września 2020, 06:30
węgiel
<p>węgiel</p>/ShutterStock
Znamy pełną wersję Polityki Energetycznej. Resort klimatu chce szybkiej, niskoemisyjnej transformacji, ale wciąż jest zbyt dużo niewiadomych.

WysokieNapiecie.pl opisywało już główne założenia PEP 40 na podstawie przedstawionej dziennikarzom przez Ministerstwo Klimatu prezentacji. Z niejasnych przyczyn cały dokument nie został udostępniony opinii publicznej, a tylko przesłany do konsultacji międzyresortowej. Tak czy owak udało nam się jednak zapoznać z tym dokumentem. Żeby się nie powtarzać, opiszemy tu tylko to czego nie wiedzieliśmy, pisząc poprzedni tekst o PEP 40.

Król Węgiel zdetronizowany już w 2030 r.

W pełnej wersji PEP 40 znalazła się prognoza zapotrzebowania na węgiel nie udostępniona w prezentacji. Z dwóch scenariuszy wynika, że w 2030 r. energetyka będzie potrzebować 26 mln ton węgla, jeśli ceny uprawnień do emisji CO2 będą rosły w sposób umiarkowany. Jeśli wzrost będzie wyższy, to zapotrzebowanie na węgiel spadnie do 14,7 mln ton. W 2040 r. to już koniec – pierwszy scenariusz to 19 mln ton, drugi, tylko 11 mln, czyli tyle ile dziś rocznie fedruje najlepsza polska kopalnia – Bogdanka.

W pierwszym scenariuszu oznacza to, że 2030 r. zostaną oprócz niej jeszcze kopalnie rybnickie i jakaś jeszcze inna jedna lub dwie kopalnie z PGG. Co oznacza, że do zamknięcia 2030 r. jest połowa kopalń tej spółki. W drugim scenariuszu koniec PGG i kopalń Tauronu jest jeszcze szybszy.

Plan wywołał furię górniczych związków, które atakują rząd za „uległość” wobec UE, grożą protestami, ale realnej alternatywy nie są w stanie przedstawić. Na razie związkowi bonzowie nie mówią o wyjściu z Unii, ale na pewno wpadną i na ten koncept.

Wiatraki tylko z magazynem

PEP 40 zakłada rzeczywiście dość szybki rozwój odnawialnych źródeł energii. Ale jednocześnie podkreśla problemy, które ma operator z bilansowaniem systemu, gdy nie wieje i nie świeci. Dlatego dokument zakłada, że ze wsparcia będą korzystały przede wszystkim te źródła, które wyposażą się w magazyny. PEP zakłada, że 2023 r. poziom „gromadzenia energii w magazynach” mógłby sięgnąć 10 proc. mocy zainstalowanej w wiatrakach, co odpowiadałoby 700-800 MW. To tyle, ile duży blok węglowy lub gazowy. Niestety dokument nie podaje szczegółowych narzędzi, których resort klimatu zamierza użyć żeby ten cel osiągnąć. Magazyny energii, choć tanieją bardzo szybko, wciąż są relatywnie drogie. Problemem tym zajmiemy się wkrótce w osobnym tekście.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj