Rynek bilansujący przejdzie zmianę. OZE na tym zyskają czy stracą?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 października 2020, 05:15
Szacunkowa produkcja i konsumpcja energii elektrycznej w Polsce
<p>Szacunkowa produkcja i konsumpcja energii elektrycznej w Polsce</p>/WysokieNapięcie
Od stycznia ma wejść w życie pierwszy etap reformy rynku bilansującego. To najbardziej cenotwórczy z segmentów rynku energii. Nowe zasady wpłyną zwłaszcza na rozliczanie niesterowalnych źródeł OZE, które nie są w stanie dokładnie zabezpieczyć swojej produkcji. Sektor powinien już teraz zacząć inwestować w magazyny energii.

Podstawową cechą odróżniającą energię elektryczną od innych towarów rynkowych jest brak powszechnej możliwości jej magazynowania. Popyt i podaż wymagają sterowania w taki sposób, aby w momencie dostawy zostały zrównoważone. To zapewnia rynek bilansujący energii elektrycznej, najbardziej techniczny z segmentów handlu energią.

Polski rynek bilansujący przejdzie wkrótce gruntowną reformę. Chodzi o umożliwienie aktywnego uczestnictwa w rynku elektrowniom wiatrowym i słonecznym, zarządzania popytem na energię (DSR), magazynom energii i elektrowniom szczytowo-pompowym. Zostaną zakończone cztery mechanizmy: praca interwencyjna, interwencyjna rezerwa mocy, gwarantowany interwencyjny program DSR i operacyjna rezerwa mocy.

Pierwszy etap reformy ma wejść od stycznia 2021 roku i już widać, że dla producentów energii z OZE czas dany na przygotowanie się do zmian jest za krótki.

Ceny niezbilansowanej energii

Jedną z najistotniejszych zmian - z punktu widzenia sektora OZE - są rozwiązania dotyczące cen rozliczeniowych na rynku bilansującym. Tu ceny podaje operator systemu przesyłowego, który dokonuje ostatecznego zbilansowania produkcji i zapotrzebowania. Wchodząc na rynek bilansujący uczestnicy zajmują pozycję - mogą być przekontraktowani (mają za dużo energii w stosunku do swoich potrzeb, więc chcą ją sprzedać) lub niedokontraktowani (mają za mało energii, więc muszą ją dokupić).

Widełki cenowe wynoszą od minus 50 tys. zł/MWh do 50 tys. zł/MWh, co oznacza, że w przypadku pozostania z otwartą pozycją kontraktową, koszt bilansowania danego uczestnika może być bardzo wysoki.

Od stycznia cena za niezbilansowaną energię ma być wyznaczana na postawie ceny krańcowej na rynku bilansującym, podawanej przez PSE i ceny rynkowej z Towarowej Giełdy Energii. Kiedy Krajowy System Elektroenergetyczny będzie sumarycznie przekontraktowany do rozliczeń będzie stosowana niższa z cen, a kiedy cały system będzie niedokontraktowany stosowana będzie wyższa.

Co mają zmienić zaproponowane rozwiązania? Czy będzie się to wiązało z podwyżkami cen prądu? Jak można rozwiązać problem z magazynowaniem prądu? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj