Kara została nałożona przez UOKiK za finansowe wsparcie dla projektu, bez wcześniejszego uzyskania zgody na utworzenie wymaganego do jego uzyskania projektu joint venture. Gazprom i pozostałe spółki (francuskie Engie Energy, Uniper, OMV, Shell oraz Wintershall) zawarły szereg umów dotyczących finansowania drugiej nitki gazociągu oraz szeregu uprawnień do ingerowania w przebieg inwestycji. Połowę jej kosztów pokrywa rosyjski potentat, natomiast za drugą odpowiedzialne są pozostałe spółki.

UOKiK uważa, że ukończenie projektu uzależnia europejskich odbiorców gazu od Gazpromu i może wpłynąć na podniesienie cen surowca dla polskich konsumentów.

Rosyjska spółka zapowiedziała już, że złoży apelację, a rozstrzygnięcie zajmie zapewne co najmniej pięć lat, biorąc pod uwagę obecną długość tego typu postępowań sądowych. Spór może przenieść się z poziomu lokalnego sądu ds. antymonopolowych aż do Sądu Najwyższego, gdzie może utknąć na kilka lat.

Gazprom będzie musiał zapłacić dopiero po wydaniu prawomocnego wyroku przez polski sąd apelacyjny. Jeśli tego nie zrobi, to sąd może zarządzić zajęcie aktywów, a polskie podmioty mogą ubiegać się o wsparcie organów antymonopolowych z innych części Europy.

Reklama

Decyzja UOKiK-u nie zastopuje budowy gazociągu, a skutki działania polskiego organu mogą mieć dla Rosjan jedynie finansowe znaczenie.

Wysokość kary jest ogromna i znacznie przewyższa wartość innych podobnych unijnych kar za złamanie antymonopolowych przepisów, jak w przypadku Google’a. Komisarz ds. konkurencji w KE Margrethe Vestager powiedziała, że żadna zarządzona przez nią od 2014 roku kara nie przekroczyła 10 proc. rocznych przychodów jakiejkolwiek z firm. Decyzja UOKiK-u ma lokalny charakter i została podjęta bez udziału KE, wobec czego szanse na zaangażowanie unijnej strony w spór prawny są niewielkie.