Redakcja CNN powołuje się na dane OpenSecrets, grupy badawczej śledzącej przepływ pieniędzy w polityce. Według nich prezydent i współpracujące z nim grupy zewnętrzne zebrały prawie 13 mln dolarów od osób z firm naftowo-gazowych. To spora różnica, biorąc pod uwagę, że Joe Biden otrzymał od przemysłu naftowego 976 tys. dolarów.

Jak podkreśla CNN, nic w tym dziwnego, że przemysł naftowy i gazowy wspiera Trumpa. Nie tylko stany zdominowane przez ropę naftową, takie jak Teksas, Oklahoma i Dakota Północna, lojalnie głosują na Republikanów, to również Trump opowiada się m.in. za ograniczaniem przepisów dotyczących ochrony środowiska. Mimo wszystko, według OpenSecrets, wielkość przewagi pieniężnej Trumpa znacznie przewyższa przewagę Republikanów w każdym z trzech ostatnich wyścigów prezydenckich. „Polityka regulacyjna jest bardzo agresywna wobec przemysłu naftowego. A przemysł chce, aby zostało tak, jak jest” – mówi Greg Valliere, główny strateg polityki USA w AGF Investments.

W poniedziałek Trump stwierdził, że mógłby być „najlepszym fundraiserem w historii”, jeśli poprosiłby wierchuszkę z Wall Street i gigantów energetycznych o „przysługę”. Donald Trump kontynuował swój wywód, mówiąc: „Tak więc dzwonię do jakiegoś gościa, powiedzmy, szefa Exxon. Dzwonię do niego, chociaż go nie znam. (…) Mówię; cześć, jak tam? Co tam w energetyce? Kiedy robisz odwierty? Och, potrzebujesz kilku pozwoleń? Okej… Byłoby wspaniale, gdybyś przesłał 25 milionów dolarów na moją kampanię”. Zastrzegł jednak, że nie chce wykonywać takich telefonów, bo stałby się wtedy „całkowicie skompromitowany”. Trump wybrał Exxon jako przykład w swojej anegdocie, a firma szybko zaprzeczyła, że taka rozmowa miała miejsce. „Żeby było jasne, taka rozmowa nigdy się nie wydarzyła” – skomentował gigant naftowy na Twitterze.

Gdyby demokraci przejęli kontrolę nad Senatem USA, a w wyborach prezydenckich wygrałby Biden, przemysł czekałyby wielkie zmiany. Plan Bidena dotyczący klimatu o wartości 1,7 biliona dolarów, który musiałby przejść jeszcze przez Kongres, pociąga za sobą ogromne inwestycje w energię słoneczną, wiatrową i inne formy czystej energii. Biden jednak wyraźnie sprzeciwił się zakazowi stosowania kontrowersyjnej techniki odwiertów naftowo-gazowych – frackingu (szczelinowania). Jak podkreśla CNN, zakaz szczelinowania kosztowałby dziesiątki tysięcy miejsc pracy związanych z ropą naftową i gazem – większość z nich w Pensylwanii, stanie, który według portalu sondażowego FiveThirtyEight może być decydujący dla wygranej każdego kandydata.

Reklama

Przemysł naftowy nie jest jedynym, który intensywnie wysyła pieniądze na kampanię Trumpa. Według OpenSecrets kampania obecnego prezydenta i powiązane z nią grupy zewnętrzne zebrały 38 milionów dolarów od pracowników kasyn i firm hazardowych. To znacznie więcej niż 904 tys. dolarów, które przekazano Bidenowi. Z kolei Biden znacznie wyprzedza Trumpa pod względem pozyskiwania pieniędzy z Wall Street. Branża papierów wartościowych i inwestycji wysłała mu 11,9 miliona dolarów – niemal sześć razy więcej niż Trumpowi. Według OpenSecrets osoby prywatne w funduszach hedgingowych i firmach private equity przesłały Bidenowi 35,4 mln dolarów, w porównaniu z zaledwie 6,8 mln dolarów dla Trumpa. Co zaskakujące, w przemyśle naftowym Biden uzyskał więcej funduszy od Trumpa od największych koncernów naftowych: ExxonMobil, Chevron, Royal Dutch Shell i ConocoPhillips – podaje OpenSecrets.

Jednocześnie sporo datków na kampanię Bidena pochodzi od ludzi przeciwnych paliwom kopalnym: działaczy na rzecz klimatu. Na przykład miliarder Tom Steyer i jego żona Taylor wpłacili 55 milionów dolarów na rzecz Demokratów. „Ludzie patrzyli na mnie 10 lat temu, jakbym miał dwie głowy, kiedy mówiłem, że inwestowanie w paliwa kopalne jest błędem” – wspominał Steyer w CNN Business.

Jak pisze CNN, lojalne wspieranie Trumpa przez przemysł naftowy nie opłaciło się udziałowcom. Podczas jego prezydentury, sektor energetyczny osiągnął najgorsze wyniki spośród wszystkich S&P 500. Możliwe jednak, że zapasy ropy osiągnęłyby jeszcze gorsze wyniki, gdyby Trump nie był prezydentem USA. Ostatecznie, zdolność Trumpa do pozyskiwania funduszy z branży ropy naftowej i gazu może odzwierciedlać poczucie, że będzie ją wspierał w przypadku pogorszenia się koniunktury. Nafciarze „mogą postrzegać Trumpa jako ostateczną polisę ubezpieczeniową” – skomentował Valliere.