Ceny surowców przyprawiają o ból głowy. Popyt jest spory, ale dostawy problematyczne

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 sierpnia 2021, 07:41
budowa
<p>budowa</p>/ShutterStock
Zżymanie się na rzeczywistość nie ma sensu, dlatego dostosowujemy się do założeń unijnego Zielonego Ładu. Odejście od węgla nie będzie jednak dla branży łatwe i z powodu droższej energii, i konkurencji spoza Europy – mówi prezes Seleny, Jacek Michalak.

Jak zmienił się biznes Seleny w czasie pandemii? Czy w kryzysowej sytuacji trudniej zapanować nad działaniem firmy mającej swoje zakłady na całym świecie?

Jacek Michalak, prezes Grupy Selena produkującej i dystrybującej chemię budowlaną: Pomogło nam, że mamy swój biznes również w Chinach, gdzie wcześniej przechodziliśmy przez lockdown. Wiedzieliśmy zatem, czego mniej więcej można się spodziewać i jak przygotować zakłady w innych częściach świata. Nie oznacza to jednak, że w tym pierwszym momencie zamrożenie w nas nie uderzyło – faktycznie odczuliśmy brak ruchu. Szczęśliwie popyt ruszył stosunkowo szybko. Sytuacja ustabilizowała się i pod koniec II kw. 2020 r. nie narzekaliśmy już na brak zainteresowania naszymi produktami, a z czasem zaczęliśmy obserwować jego wzrost. Odczuliśmy też interwencjonizm poszczególnych państw. Bardzo nam pomógł.

Jak było z dostępem do surowców?

W tym przypadku trudno o stabilność. Najpierw były kłopoty z logistyką, potem w II kw. ceny surowców mocno spadły. Kombinacja narastającego popytu z wciąż niskimi cenami surowców była dla nas bardzo korzystna, stąd rekordowe wyniki także od strony marżowej.

Czy w tym roku będzie równie dobrze?

Będzie zupełnie inaczej. Głównie za sprawą gwałtownych skoków cen surowców na całym świecie. Na rynkach wciąż jest duży popyt, bo kraje wpompowały w swoje gospodarki bardzo znaczące kwoty. To jeszcze bardziej przyprawia nas o ból głowy w kontekście surowców. Z czymś takim jeszcze w życiu się nie spotkaliśmy – wszystkie surowce jednocześnie zdrożały i to nie po kilkanaście, lecz po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset procent.

Rok pandemicznego odprężenia będzie zatem trudniejszy niż czas zamrożenia?

Zdecydowanie tak. Rok temu strach okazał się mieć jednak wielkie oczy – wszyscy spowolnili, ale tendencje rynkowe były korzystne. W tym roku jest inaczej – trzeba się sporo napracować, by zapewnić sobie bezpieczeństwo surowcowe. W dodatku rynek nie zachowuje się jednolicie, co również powoduje chaos i sprawia, że trzeba uważnie monitorować zarówno zachowania dostawców, jak i działania konkurencji. Na szczęście popyt wciąż jest duży, więc pierwsze półrocze może być dla nas dość dobre. Co do drugiej połowy roku – trudno powiedzieć, co dalej stanie się na globalnych rynkach i jak będzie zachowywać się nasza konkurencja. Dążymy do zachowania dużej elastyczności strategicznej – dzięki niej jesteśmy w stanie szybko adaptować się do nowych sytuacji.

Rozmawiał Grzegorz Kowalczyk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj