"Od kilku tygodni trwa kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Polska nie chce wpuścić na teren kraju koczujących po drugiej stronie imigrantów m.in. z Iraku i Afganistanu. Przy okazji całej sprawy doszło do wielu incydentów. Jeden z nich miał miejsce 29 sierpnia 2021 roku. Grupa trzynastu osób zniszczyła wówczas część zapór na granicy z Białorusią, w okolicach wsi Szymanki. Wszyscy zostali zatrzymani, a prokuratura postawiła im zarzuty zniszczenia mienia w postaci drutu kolczastego. Wśród podejrzanych jest Bartosz Kramek, szef Rady Fundacji Otwarty Dialog (FOD)" - pisze najnowszy tygodnik "Gazeta Polska".

Według tygodnika, "to nie pierwszy jego problem z prawem".

"Kilka miesięcy temu Prokuratura Regionalna w Lublinie postawiła mu zarzuty przeprania ponad 5,3 mln zł przez spółkę Silk Road Biuro Analiz i Informacji, której jest prezesem i współwłaścicielem (wiceprezesem jest jego żona Ludmiła Kozłowska). Środki te pochodziły m.in. od podmiotów zarejestrowanych w rajach podatkowych. Następnie część pieniędzy miała trafić na konto związanej z Kramkiem FOD, której prezesem jest właśnie Kozłowska" - czytamy.

Z ustaleń tygodnika tygodnika wynika, że jednymi z pierwszych klientów Silk Road były dwie kanadyjskie spółki zarejestrowane 26 maja 2004 roku, pod tym samym kanadyjskim adresem. "GP" udało się jednak ustalić, że jedna z nich - DMF Technologies - zajmowała się m.in. handlem litem, który jest wykorzystywany jako surowiec do produkcji akumulatorów i baterii, a także jako element chłodziwa reaktorów atomowych. "Wiadomo, że kanadyjska firma dostarczała lit-7 Nowosybirskim Zakładom Koncentratów Chemicznych (NZHK). Z dokumentów wynika, że 28 października 2011 roku Rada Nadzorcza tego przedsiębiorstwa zaakceptowała zawarcie umowy z DMF Technologies +na dostawę litu-7 zgodnie ze specyfikacją+. NZHK jest częścią koncernu paliwowego TVEL wchodzącego w skład państwowego rosyjskiego giganta Rosatomu. Podobnie jak Gazprom czy Łukoil jest on kontrolowany przez Władimira Putina. Zresztą to właśnie NZHK dostarcza paliwo jądrowe do białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu" - czytamy w "GP".

Reklama

Z dokumentów rejestrowych kanadyjskich spółek wynika też, jedna z obywatelek Cypru zasiadająca we władzach "figurowała jako dyrektor w zarejestrowanej na Cyprze spółce Crystalord Ltd. (...). Nazwa ta pojawia się po wybuchu międzynarodowego skandalu finansowego, okrzykniętego przez media +Rosyjską Pralnią+. Międzynarodowa organizacja dziennikarska OCCRP (Organized Crime and Corruption Reporting Project) w 2017 roku ujawniła, że ponad 5 tys. spółek, w tym Crystalord, wykorzystano do przeprania blisko 21 mld dolarów brudnych środków pochodzących z Rosji. Z tego ponad 9 mln dolarów trafiło do Polski. Wątek ten ujawniły współpracujące z OCCRP "Newsweek" i TVN.

"GP" pisze, że informacje o kanadyjskich kontrahentach spółki Kramka są w raportach służb specjalnych, "ale współpraca z tymi podmiotami nie jest objęta zarzutami, jakie szefowi Rady Fundacji Otwarty Dialog postawiła Prokuratura Regionalna w Lublinie. Powód? – Zbyt skąpy materiał dowodowy – mówi +GP+ osoba znająca materiały śledztwa. – Istotna część dokumentacji Silk Road uległa zniszczeniu, bo awarii miał ulec serwer, gdzie spółka ją trzymała. Stąd brak w zarzutach wątku współpracy z dwoma kanadyjskimi spółkami – wyjaśnia" - czytam w "GP".

Tygodnik podkreśla, że działalność małżeństwa od kilku lat budzi "sporo" kontrowersji. "Na podstawie materiału zgromadzonego przez ABW Kozłowska została uznana w Polsce za persona non grata. Powodem były nie tylko wątpliwości wokół działalności FOD, lecz także niejasne powiązania z Rosją i wschodnimi oligarchami, w tym kazachskim miliarderem Muchtarem Abliazowem. Zarówno Kozłowska, jak i jej mąż twierdzą, że działania przeciwko nim mają charakter polityczny, przekonując, że są prześladowani przez rząd Zjednoczonej Prawicy" - napisano.

Jak czytamy, "+GP+ dotarła jednak do materiałów, które wskazują na rosyjskie powiązania klientów kierowanej przez nich firmy Silk Road".