Dzień przed rozpoczęciem rosyjskiej agresji na Ukrainę ceny uprawnień na rynku spot były na poziomie 95 euro, po niemal nieprzerwanych rocznych wzrostach z poziomu 40 euro wiosną 2021 r. W ciągu ostatniego tygodnia uprawnienia staniały do poziomu 68 euro.

"Nagły spadek cen uprawnień do emisji CO2, jaki obserwujemy po agresji Rosji na Ukrainę i po nałożeniu sankcji na Rosję, pokazuje, że rynek uprawnień do emisji jest silnie zależny od spekulacji i zdarzeń zachodzących na rynkach finansowych" - ocenił Wojciech Dąbrowski. "Nie ma przecież żadnego uzasadnienia, żeby z dnia na dzień cena uprawnień do emisji CO2 tak spadła. Stały za tym czynniki pozaekonomiczne - spekulacyjne i polityczne" - powiedział PAP prezes zarządu PGE. "Skoro te ceny podlegają takim czynnikom wahań, to jak planować transformację w dłuższym okresie?" - dodał.

Jego zdaniem reforma systemu ETS jest konieczna. "Mechanizm, który miał sprzyjać bezpiecznej i sprawiedliwej transformacji energetycznej, nie może być bronią wymierzaną w europejską energetykę" - podkreślił Wojciech Dąbrowski.

Wśród zgłaszanych ostatnio przez polski rząd pomysłów na reformę ETS było np. wyłączenie możliwości nabywania uprawnień w systemie ETS wszystkim instytucjom finansowym i pozaprzemysłowym - takim, które nie potrzebują uprawnień do rozliczania swojej działalności. Innym pomysłem było również zawieszenie systemu handlu emisjami na czas kryzysu.

Reklama