Radykalne grupy w Niemczech próbują wykorzystać obawy o dostawy gazu [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 sierpnia 2022, 07:49
gaz ziemny
shutterstock
 Mamy powtarzanie schematu z protestów wokół koronawirusa czy jeszcze wcześniejszych demonstracji z 2015 r. przeciw napływowi uchodźców - uważa Piotr Kocyba, pracownik naukowy Uniwersytetu Technicznego w Chemnitz; zajmuje się m.in. badaniem ruchów protestu.

Czy w Niemczech jesienią może dojść do masowych protestów?

Jeśli sytuacja z dostawami i ceną gazu się zaostrzy i będą znaczące podwyżki, jest duża szansa, że ci, którzy mobilizowali ludzi do protestów przeciw obostrzeniom związanym z koronawirusem, znów wyciągną niezadowolonych z sytuacji politycznej na ulice. To, że w Niemczech obecnie tak intensywnie dyskutuje się o możliwych protestach jesienią, pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, opinia publiczna jest wciąż przerażona ostatnimi demonstracjami. Jeszcze na początku tego roku było mnóstwo tzw. spacerów poniedziałkowych. One z jednej strony nawiązywały do protestów pod koniec NRD, a z drugiej pozwalały ominąć restrykcje w związku z koronawirusem. Protesty były w czasie pandemii zabronione albo uczestnicy musieli zachować dystans, nosić maseczki itd. Policja nie wiedziała, co z tymi spacerami zrobić, bo to nie były oficjalnie zgłoszone manifestacje, tylko „spacerowicze”. W szczycie w każdy poniedziałek w całych Niemczech odbywało się ponad tysiąc tego typu protestów.

Czyli jeszcze na początku roku w poniedziałki regularnie protestowało kilkaset tysięcy Niemców?

Dokładnie tak było, skala mobilizacji była olbrzymia. Drugą kwestią, z powodu której dużo mówi się o potencjalnych protestach jesienią, jest to, że od początku napaści Rosji na Ukrainę na kanałach społecznościowych organizatorów demonstracji przeciw obostrzeniom - np. w Saksonii jest bardzo silna grupa tzw. wolnych Saksończyków - temat wojny jest coraz bardziej instrumentalizowany. Te grupy widzą ponowną szansę na mobilizację swoich zwolenników właśnie w tym, co się dzieje na Ukrainie i konsekwencjach dla Niemiec. Chodzi oczywiście o inflację i o to, że zimą Niemcom może zabraknąć gazu. Za Odrą prowadzi się dyskusję, komu pierwszemu zakręcić kurek: czy przemysłowi, czy osobom prywatnym. To może niepokoić, a radykalne grupy próbują to wykorzystać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: Niemcygaz
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj