„Kupuj, gdy leje się krew”. To jedna ze znanych maksym inwestorów giełdowych. Czy stosują się do niej również miliarderzy w reakcji na obecny kryzys i mimo wszystko inwestują w czasie, gdy inni sprzedają?

Na poziomie strategii zdecydowanie tak. Miliarderzy budowali swoje fortuny przez dziesięciolecia. Każdy z nich przeszedł dwa albo trzy takie kryzysy ekonomiczne. To czas, w którym oddziela się ziarno od plew. Ci, którzy sobie nie radzą, albo upadają, albo przynajmniej się kurczą. Tymczasem miliarderzy w czasie kryzysu zwiększają swoją działalność, wykorzystując właśnie tę strategię. Oczywiście jest to jedna z wielu strategii.

Miliarderzy są odpowiednio przygotowani do kryzysu. Oznacza to, że dysponują płynnymi aktywami, które mogą zainwestować. Tymczasem inni patrzą, skąd tu wziąć gotówkę i jak przetrwać kryzys.

Jak przygotowanie na kryzys wygląda na poziomie konkretnych działań?

Przede wszystkim chodzi o zadbanie o stabilność biznesu i o zachowanie płynności finansowej.

Reklama

Jeden z miliarderów i jednocześnie światowy przedsiębiorca roku 2016, Manny Stul stosuje m.in. zasadę elastyczności. Otóż firma musi reagować na zmieniające się otoczenie, a nie próbować zachować status quo. Ci którzy sobie radzą w biznesie, akceptują i dostosowują się do zmian, a ci, którym to nie wychodzi, próbują te zmiany zatrzymać, krytykują je, przejmują się. Dostosowanie się do zmian w czasie obecnego kryzysu może nastąpić na przykład poprzez przyspieszenie innowacji i wdrożenie nowych technologii.

Kolejna sprawa - biznes jest bardziej stabilny, jeśli nie zależy od zewnętrznych źródeł finansowania. Duża część self-made miliarderów w ogóle nie korzystała z kredytów do budowania firmy, a jeśli korzystali, to starali się zachować zdrowy stosunek kredytu do obrotu lub do zysków firmy.

Chcesz powiedzieć, że miliarderzy niechętnie korzystaliby z pomocy finansowej w ramach dostępnych w rożnych krajach tarcz antykryzysowych?

Myślę, że co do zasady miliarderzy byliby niechętni korzystaniu z takiej pomocy. Kilka dni temu rozmawiałem z małymi i średnimi przedsiębiorcami, którzy próbują korzystać z państwowego wsparcia. Niestety to wsparcie okazuje się drogie, ponieważ pomoc obarczona jest wieloma dodatkowymi warunkami, zaś jej obsługa wymaga zatrudnienia dodatkowej siły roboczej. W pewnym sensie oznacza to założenie kajdanek, które ograniczają ważną w czasie kryzysu elastyczność.

Choć są oczywiście pewne istotne wyjątki jak Elon Musk, który buduje swoje imperium, częściowo korzystając z subwencji. Przy czym podejrzewam, że są one indywidualnie wynegocjowane, a nie dostępne w ramach biurokratycznych procedur.

Jakie jeszcze strategie kryzysowe stosują miliarderzy?

Ważną rzeczą, która tylko pozornie brzmi dość prosto, jest utrzymanie klientów. Otóż miliarderzy pomagają im, aby nie zbankrutowali. Często sprowadza się to do bardzo prozaicznych działań. Na przykład właściciel nieruchomości komercyjnych negocjuje ze swoimi klientami preferencyjne warunki najmu obiektów na czas kryzysu, dzięki czemu mogą oni utrzymać się w biznesie. Jeśli bowiem zbankrutują twoi klienci, to po prostu nie będziesz miał komu sprzedawać swoich usług i produktów. Miliarderzy podejmują często takie inicjatywy z własnej woli, a nie w wyniku wymagań stawianych przez państwo. To jest oczywiście pierwszy krok, żeby utrzymać się w biznesie i zapewnić sobie stabilność.

Drugi krok to przygotowanie się od strony finansowej na potencjalne okazje. Warto zwrócić tu uwagę na subiektywny odbiór pojęcia kryzys. Oznacza ono drastyczną zmianę warunków gry i otoczenia. Dla jednych będzie to tragedią, dla innych okazją. Jeśli się odpowiednio podejdzie do kryzysu, można na nim wiele zyskać. Jedną z typowych rzeczy, które mają miejsce w kryzysie, jest to, że firmy albo bankrutują, albo mają problemy z rentownością. W efekcie ich wycena spada. Miliarderzy przygotowują się na takie sytuacje. Przeciętny miliarder ma wiele firm w portfolio i pozbywa się takich, które uważa za mało perspektywiczne lub niepotrzebne. Dzięki temu zyskuje środki na potencjalne zakupy.

W jakie branże, w jakie firmy miliarderzy inwestują w obecnym kryzysie najchętniej?

Miliarderzy, z którymi miałem kontakt, zasadniczo teraz jeszcze nie inwestują, tylko czekają na pogłębienie kryzysu. Uważają bowiem, że to co widzimy obecnie, to tylko pierwsza odsłona kryzysu. Co więcej, państwowe programy wsparcia mają ograniczony zakres i czas działania i prędzej czy później się skończą. Do tego może dojść druga fala zachorowań i wybuch paniki. Krótko mówiąc, miliarderzy wychodzą z założenia, że kryzys będzie głębszy i wtedy dopiero będą inwestować w okazje.

Czy jest coś, czego miliarderzy szczególnie się boją w czasie kryzysu?

Odpowiem inaczej – jedną ważną rzeczą, której się nie boją, a która bywa zagrożeniem w czasie kryzysów, jest inflacja. Nie jest to tematem ich obaw. Prawdopodobnie dlatego, że większość z nich nie trzyma większych środków w gotówce, a jeśli tak, to z zamiarem szybkich inwestycji w zasoby nieinflacyjne, takie jak akcje, nieruchomości, etc.

A czy są obszary inwestycyjne, których unikają?

Na pewno stronią od handlu stacjonarnego, wszelkich galerii handlowych, supermarketów, czyli biznesów wymagających kontaktu fizycznego, gdzie występuje duża frekwencja klientów. Chodzi o te branże, które mogą paść ofiarą lockdownów czy niechęci do zakupów.

Miliarderzy spodziewają się też utrudnień w obszarze handlu międzynarodowego, więc skłaniają się ku geograficznej dywersyfikacji swoich biznesów. Sprowadza się to do tego, że tworzą lokalną produkcję na lokalne rynki, aby uniknąć długich transportów, które mogą paść ofiarą kolejnych fal pandemii i obostrzeń. Geograficzna dywersyfikacja staje się trendem.

Gdybyśmy mieli wyciągnąć praktyczne wnioski ze sposobu myślenia i działania miliarderów w obliczu kryzysu i zastosować je w życiu i w biznesie, to co byłoby najważniejsze?

Przede wszystkim, aby na kryzys patrzeć nie jak na zły czas, ale jak na zmianę warunków i zasad gry. Kryzys zawsze oznacza zmianę dystrybucji bogactwa w społeczeństwie.

Co ciekawe, początkujący przedsiębiorcy mają w tej sytuacji przewagę, bo dawne modele biznesowe przestają działać, wielkie stare firmy chylą się ku upadkowi, natomiast wypływają nowe firmy, nowe pomysły, nowi przedsiębiorcy. Częstokroć są to małe przedsiębiorstwa, które w czasie kryzysu mogą o wiele łatwiej dostosować się do zmieniających się warunków niż firmy z tysiącami pracowników.

Wielu miliarderów uważa też, że w wyniku kryzysu poprawi się efektywność wielu biznesów, a w starych branżach powstaną nowe modele biznesowe, które w takich warunkach okażą się bardziej konkurencyjne.

Krótko mówiąc, trzeba mieć oczy szeroko otwarte, obserwować, jak zmieniają się warunki i w kreatywny sposób odpowiednio i szybko reagować.

Rafael Badziag / Media

BIO: Rafael Badziag – przedsiębiorca, mówca motywacyjny, autor książki „Umysł Miliardera”. W latach 90. XX wieku pionier e-commerce w Europie. Jego wystąpienia należą do najpopularniejszych polskojęzycznych prelekcji ramach TedX Talks.