Zamiana nawozów na miny lądowe. Jak sobie radzą ukraińscy przedsiębiorcy?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 stycznia 2023, 06:00
biznes wojna
<p>Zamiana nawozów na miny lądowe. Jak sobie radzą ukraińscy przedsiębiorcy?</p>/shutterstock
Zdziesiątkowana siła robocza – pracownicy walczą albo już zginęli na wojnie. Bombardowania, ataki na infrastrukturę, przerwy w dostawie prądu – to teraz realia, w jakich funkcjonują ukraińskie firmy. Nie tylko te największe – w wykrwawianej przez Rosję Ukrainie próbują sobie także radzić drobni przedsiębiorcy, a nawet startupy. O to, jak im się teraz wiedzie, zapytał reporter James Clayton dla BBC.

Lubomir Dykun, właściciel firmy G-Mak zajmującej się domowym bezpieczeństwem, ze łzami w oczach wspomina, że stracił 5 osób ze swojej załogi. Artem Didynskyi, który stworzył narzędzie online do projektowania kuchni – Corner – przyznaje, że czasami pracując może polegać tylko na baterii w swoim laptopie, bo prąd jest odłączany na wiele dni. Mariana Romaniak przeniosła swoją firmę Rekava, produkującą sztućce ze starych ziaren kawy, spod Charkowa do Lwowa. Łatwiej jest być bliżej granicy z Unią Europejską niż frontu.

Ukraińcy wiedzą, jak się bronić

Mała czarna skrzynka, która wystrzela gaz łzawiący, kiedy tylko wykryje intruza – to produkt, który na rynek ukraiński wprowadziła firma G-Mak. Jej hasło reklamowe – „Ukraińcy wiedzą, jak się bronić” – to nie tylko zachęta do kupna innowacyjnego systemu, ale też gorzkie (i prawdziwe) nawiązanie do aktualnej sytuacji.

O straconych w wyniku wojny pracownikach Lubomir Dykun nie jest w stanie mówić bez łez w oczach. A jednak zdobył się na wysiłek dotarcia do Las Vegas na CES (The Consumer Elestronics Show). Powód był jeden – to szansa na pozyskanie inwestorów. Ci z Ukrainy wolą obecnie łożyć swoje środki na obronę kraju.

Deal ze stacją paliw

Do Las Vegas dotarł też Artem Didynskyi, ten od narzędzia online do projektowania kuchni. Musiał uzyskać specjalne pozwolenie władz ukraińskich – zasadniczo mężczyznom, którzy nie ukończyli 60 lat, nie wolno opuszczać kraju.

Didynskyi mówi, że największym wyzwaniem dla jego firmy są przerwy w dostawie prądu. Udało mu się jednak znaleźć rozwiązanie tego problemu – mieszka w pobliżu stacji benzynowej, która dysponuje własnym generatorem i nie ma nic przeciwko, żeby przedsiębiorca korzystał z niego na wypadek awarii.

Zmiana miejsca? A może działań?

800 kilometrów – taką odległość musiała przemierzyć infrastruktura firmy Rekava, żeby z zagrożonego Charkowa przenieść się do nieco bezpieczniejszego Lwowa. Okazało się to bardzo dobrą decyzją dla przyszłości kawowych sztućców. Mariana Romaniak twierdzi, że bliskość Unii Europejskiej to lepszy dostęp do potencjalnych, nowych rynków zbytu.

Inną strategię przyjęła firma eFarm. Przed wojną wspierała technologią satelitarną ukraińskich rolników, którym pomagała efektywnie używać nawozów. Obecnie testuje technologię, która może pomóc w wykrywaniu min lądowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: BBC
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj