Elżbieta Rutkowska, DGP: Ogłosiliście właśnie zamiar wejścia na giełdę (ITF). Dlaczego akurat teraz?

François Nuyts, prezes Allegro: W przypadku funduszy, które są właścicielami Allegro, okres inwestycji wynosi od czterech do sześciu lat. Cinven i Permira i Mid Europa kupiły firmę w 2016 r. (za 3,25 mld dol. - red.), więc to właściwy moment na rozpoczęcie tego procesu. Co ważne – wszystkie trzy fundusze planują uczestniczyć w naszym dalszym rozwoju i pozostać współwłaścicielami po debiucie giełdowym. Dla Allegro, firmy działającej w Polsce, to świetna perspektywa znaleźć się na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W ramach oferty publicznej planujemy pozyskać z emisji akcji ok. 1 mld zł, co umożliwi nam spłatę części zadłużenia. Da nam to większą elastyczność finansową i możliwość skupienia się na dalszych inwestycjach i innowacjach rozwijających naszą platformę.

Czemu wybraliście giełdę w Warszawie? Sentyment sentymentem, ale czy na polskim rynku jest wystarczająco dużo pieniędzy, by kupić akcje Allegro?

Tak, jesteśmy przekonani, że polska giełda ma wystarczająco duży potencjał. Jednocześnie, ofertę naszych akcji będziemy kierować zarówno do inwestorów krajowych, jak i zagranicznych.

Chcecie wejść na parkiet, zanim Amazon uruchomi polską platformę sprzedażową?

Reklama

Nie jest to dla nas motywatorem. Skupiamy się na tym, co ma znaczenie dla kupujących i sprzedających na Allegro: zwiększaniu zakresu asortymentu i wygody zakupów, poprawie warunków cenowych i terminów dostawy. Co robią nasi konkurenci, to ich sprawa.

Planujecie ekspansję zagraniczną?

Nie w tym momencie, ale nie tak dawno ułatwiliśmy sprzedaż na eksport, więc w pewnym sensie sięgamy poza Polskę. Obecnie nie planujemy natomiast uruchamiania naszej platformy w innych krajach. W Polsce jest ciągle ogromy potencjał wzrostu. Na Allegro kupuje ponad 12 mln internautów, ale obroty na naszej platformie wciąż stanowią tylko 3 proc. handlu detalicznego (dane za ub.r. - red.).

Wasz flagowy projekt Smart do końca czerwca zasubskrybowało 17 proc. kupujących. Teraz przyciągnąć więcej Allegrowiczów będzie trudniej, zwłaszcza że odkąd rząd wypuścił nas z domów, Smart nie jest darmowy. Jakie zachęty planujecie?

Darmowy Smart przedłużaliśmy przez cały lockdown bez żadnych zobowiązań dla klientów. Część osób, która wtedy wypróbowała pakiet, dołączyła na dłużej. Jestem przekonany, że nasz gest w czasie, gdy ludzie nie bardzo mieli alternatywę dla zakupów internetowych, będzie procentował w przyszłości, bo zadowoleni klienci z nami zostaną. 49 zł rocznie to nie jest wygórowana cena za bezpłatne dostawy, po lockdownie zrobiliśmy zresztą tymczasową promocję na 39 zł.

Zwiększenie tego udziału nie będzie łatwe.

Ten biznes w ogóle nie jest łatwy. Na zaufanie konsumentów trzeba ciężko pracować. Dlatego inwestujemy, udoskonalamy platformę, powiększamy zespół. Dwa lata temu zatrudnialiśmy 1 tys. osób, a dziś 2,4 tys., przy czym większość nowo zatrudnionych to inżynierowie.

Dlaczego tylko 5 proc. oferty trafi do inwestorów indywidualnych?

Nasza oferta może być bardzo duża, jedna z największych w historii warszawskiej giełdy. A zatem 5 proc. kierowanych do inwestorów indywidualnych będzie mieć znaczącą wartość. Resztę zaoferujemy inwestorom instytucjonalnym – krajowym i zagranicznym.

Według Reutersa właściciele Allegro chcą pozyskać ze sprzedawanych akcji do 10 mld zł, co oznaczałoby wycenę całej spółki na poziomie ok. 43 mld zł.

Wyceni nas rynek. Wierzymy w naszą firmę i dobrą kondycję biznesu, który prowadzimy.

Teraz w polskim e-commerce waszą główną konkurencją jest Alibaba. Ale wiele wskazuje na to, że wkrótce będziecie się musieli bronić przed kolejnym wielkim graczem – Amazonem, w którym pan zresztą wcześniej pracował. Jak się do tego szykujecie?

Z całym szacunkiem dla konkurencji jesteśmy liderem polskiego rynku i jednym z 10 największych serwisów e-commerce na świecie. Allegro to polski sukces.

Wasz flagowy projekt Smart do końca czerwca zasubskrybowało 17 proc. kupujących. Teraz przyciągnąć więcej allegrowiczów będzie trudniej, zwłaszcza że odkąd rząd wypuścił nas z domów, Smart nie jest darmowy. Jakie zachęty planujecie?

Darmowy Smart przedłużaliśmy przez cały lockdown bez żadnych zobowiązań dla klientów. Część osób, która wtedy wypróbowała pakiet, dołączyła na dłużej. Jestem przekonany, że nasz gest w czasie, gdy ludzie nie bardzo mieli alternatywę dla zakupów internetowych, będzie procentował w przyszłości, bo zadowoleni klienci z nami zostaną. 49 zł rocznie to nie jest wygórowana cena za bezpłatne dostawy, po lockdownie zrobiliśmy zresztą tymczasową promocję na 39 zł.

W 2019 r. program Smart sprawił, że koszty dostawy stały się największą pozycją waszych kosztów operacyjnych, rosnąc do prawie 270 mln zł wobec niespełna 50 mln zł rok wcześniej. W tym roku będzie prawdopodobnie jeszcze więcej. Stać was na to?

To inwestycja w satysfakcję konsumentów, dzięki której nasze obroty stale rosną.

Pomówmy o sprzedawcach. Pomagaliście im podczas lockdownu. W kwietniu mówił mi pan o pakiecie wsparcia na 16 mln zł i 8,5 mln zł oszczędności dla sprzedających dzięki zawieszeniu podwyżki opłat. Teraz wprowadziliście podwyżki i pobieracie prowizję nawet od kosztów wysyłki. Chcecie sobie odbić wydatki na pomoc?

Ponad 98 proc. naszego biznesu pochodzi z obrotów generowanych przez sprzedawców. Z naszego własnego sklepu pochodzi tylko około 1 proc. sprzedaży na Allegro. Żeby ten system dobrze działał, musimy stwarzać odpowiednie warunki zarówno dla kupujących, jak i sprzedających. Konkurencyjne ceny są oczywiście kluczowe. Swoją drogą, gdy podnosimy prowizje, zawsze jest o tym głośno, a gdy je obniżamy, nikt nas nie chwali.

Takie jest życie.

Nie skarżę się, tylko chciałbym, żeby ludzie zrozumieli nasze intencje. Objęliśmy koszty dostawy prowizją, żeby zapewnić wszystkim – kupującym i sprzedającym – uczciwe reguły gry. Nie jest tajemnicą, że oferty tych samych towarów potrafią się znacznie różnić pod względem kosztów dostawy. Brak prowizji zachęcał sprzedawców do podawania niskich cen i zawyżonych opłat za przesyłkę, co bywało zwodnicze dla kupujących. Myślę, że teraz koszty dostawy się ustandaryzują. Dzięki temu klienci będą kupować więcej.

Czyli podejrzewaliście sprzedawców, że zawyżają koszty dostawy, żeby zarabiać na nich bez prowizji?

Sprzedawcy powinni zarabiać na całkowitej cenie transakcji, przejrzystej dla kupującego. To klarowne i najlepsze rozwiązanie.

Sprzedawcy poskarżyli się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który wyjaśnia sprawę. Jak mówił prezes UOKiK Tomasz Chróstny, pojawiły się sugestie, że nowy mechanizm prowizji może służyć podwyższeniu wyceny spółki przed wejściem na giełdę.

Proszę zauważyć, że inicjatywy pomocowe podjęliśmy w najtrudniejszych dla wszystkich miesiącach epidemii, co odbiło się na naszym wskaźniku EBITDA. Oczywiście traktujemy pytania UOKiK-u poważnie i udzielamy wszelkich wymaganych odpowiedzi.

UOKiK też was traktuje poważnie. W grudniu postawił wam zarzuty nadużywania pozycji dominującej. Podejrzewa, że faworyzujecie własny sklep, podczas gdy powinien on mieć takie same warunki jak każdy inny sprzedawca na waszej platformie.

W tamtej sprawie również udzieliliśmy wszelkich wyjaśnień. Sukces Allegro zależy przede wszystkim od sukcesu sprzedawców korzystających z naszej platformy. Szkodzić 98 proc. biznesu dla dobra 1 proc. byłoby z naszej strony niemądre.

Chyba że chodziło wam o zwiększenie tego 1 proc. do np. 20 proc.

Nie.

W ub.r. obroty na Allegro (GMV) wzrosły o jedną czwartą – do 22,8 mld zł – a przychody firmy netto prawie o jedną trzecią. W pierwszym półroczu br. skoczyły zaś o połowę. Utrzymacie to tempo w skali całego roku?

To będzie zależało od tego, ile sklepów i ilu klientów przyciągniemy i jakie będą robić zakupy. W każdym razie mimo ponownego otwarcia sklepów stacjonarnych wartość transakcji zawieranych na Allegro wciąż rośnie. W kwietniu i maju było to odpowiednio 85 proc. i 73 proc., natomiast w czerwcu i kolejnych miesiącach odpowiednio: 57 proc., 48 proc. i 51 proc.

Nabywcy akcji będą pewnie liczyć na dywidendę.

W najbliższej przyszłości nie planujemy wypłacać dywidendy. Skupiamy się na rozwoju, wykorzystujemy pojawiające się okazje rynkowe, dlatego właśnie wolelibyśmy zatrzymać zyski w spółce.

A co pan powie akcjonariuszom, jeśli okaże się, że udziały platformy eBilet, które kupiliście w ub.r. za prawie 96 mln zł, wcale do Allegro nie należą? Założyciel eBiletu Piotr Krupa twierdzi, że firma, która je wam sprzedała, część akcji pozyskała nielegalnie.

Nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy stroną tego sporu i nie do nas należy jego komentowanie.

Ale ostrzegano was, że transakcja może być problematyczna. Piotr Krupa zapowiada pozew o jej unieważnienie. Nie uważacie tego za ryzyko dla Allegro?

Mogę tylko powtórzyć: nie jesteśmy stroną tego sporu. Ta sprawa nas nie dotyczy.

Rozmawiała Elżbieta Rutkowsk