Zachód nie wygrywa w internecie. Propagandowa gra toczy się o rząd dusz tam, gdzie nie patrzymy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 kwietnia 2022, 13:15
Kibicujemy Ukraińcom, więc chcemy wierzyć, że propagandowe zwycięstwo jest po ich stronie. Ale prawdziwego pola bitwy nie zauważamy

Nie ma wątpliwości, że Europejczycy popierają Ukrainę. Dba o to sam Wołodymyr Zełenski, który od początku rosyjskiej inwazji nagrywa pokrzepiające filmy oraz nie szczędzi gorzkich słów zachodnim politykom, kiedy gości na sesjach parlamentów. Za prezydentem Ukrainy stoi propagandowa machina, która z jednej strony ośmiesza Rosjan, wypuszczając np. informacje o traktorzystach kradnących czołgi najeźdźcy, z drugiej – podsyca słuszny gniew. Jak wtedy, kiedy publikuje przechwycone nagrania rozmów rosyjskich żołnierzy z bliskimi. „I weź jeszcze laptop, Sasza zaczyna szkołę” – słyszy jeden z nich od żony, plądrując ukraiński dom. Albo gdy ujawnia bez cenzury zdjęcia z masakry cywilów w Buczy.

Zachodnia optyka jest wygodna, dzięki niej mamy poczucie sprawiedliwości. Komfort pozostawania w tej bańce może nas jednak drogo kosztować. Dziś propagandowa gra toczy się o rząd dusz tam, gdzie nie patrzymy.

Sieci botów

Kiedy 2 kwietnia Zgromadzenie Ogólne ONZ debatowało nad rezolucją potępiającą rosyjską agresję na Ukrainę, na Twitterze rozkręcała się fala poparcia dla Władimira Putina. Tysiące kont podawało wiadomości oznaczone hashtagami #istandwithrussia i #istandwithputin, rozsiewając filmy i memy przedstawiające rosyjski punkt widzenia. Miliony odbiorców mogły przeczytać, jak to Ukraina sprowokowała Rosję albo ilu muzułmanów zginęło wcześniej z rozkazów prezydentów USA.

Rosnący błyskawicznie w siłę trend zainteresował badaczy internetu. Jednym z nich jest Carl Jack Miller z brytyjskiego Centre for the Analysis of Social Media (CASM). Jego zespół przeanalizował ponad 1,5 mln tweetów wysłanych przez prawie 10 tys. kont, udowadniając, że prorosyjskie wiadomości niemal w ogóle omijały Zachód. Kto więc się nimi interesuje? Dyskusje oznaczone tymi dwoma hashtagami toczyły się głównie w Indiach, RPA, południowej Azji, Nigerii oraz Iranie i Pakistanie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj