Brytyjski ekspert ocenił polską armię. Ta opinia pójdzie w świat

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
dzisiaj, 10:25
Brytyjski ekspert ocenił polską armię. Ta opinia pójdzie w świat
Brytyjski ekspert ocenił polską armię. Ta opinia pójdzie w świat/PAP/EPA
Keir Giles, ekspert Chatham House i dyrektor Conflict Studies Research Center, chwali transformację polskiej armii, jaka ma miejsce w ostatnich latach. Jego zdaniem w wielu aspektach powinna stać się wzorem dla brytyjskiego wojska, które przechodzi poważny kryzys. – W obecnej kondycji brytyjska armia po prostu nie jest w stanie odstraszyć Rosji – uważa.

W ten sposób Giles odniósł się do słów George’a Robertsona, byłego ministra obrony i byłego sekretarza NATO, który nie szczędził słów krytyki pod adresem rządu Keira Starmera.

- Tak, jest to najnowsza z podejmowanych już wielokrotnie przez wysokiej rangi polityków w Wielkiej Brytanii próba zwrócenia uwagi na ten problem obronności – skomentował Giles.

Wielka Brytania "najmniej przygotowana". Brutalna prawda o wojsku

Robertson oskarżył rządzących o brak zdecydowanych działań na rzecz obronności kraju. Były szef resortu obrony ocenił, że Wielka Brytania jest w niebezpieczeństwie, ponieważ nie została przygotowana na zagrożenia, z którymi musi się mierzyć.

- Wystąpienie lorda Robertsona, przy wsparciu sprzyjających mediów, jak się zdaje, osiągnęło większy wpływ i przyciągnęło uwagę rządu. Niemniej, nie jest to nowy problem i ciągnie się on od dziesiątków lat – zaznaczył Giles.

Giles od lat zajmuje się tematyką obronności. Jego zdaniem brytyjskie siły zbrojne nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa kraju, a analitycy i eksperci informują o tym od lat.

- Wielka Brytania w bardzo krótkim czasie z jednego z niewielu państw, które realizowało swoje zobowiązania wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego, stała się jednym z krajów, które są najmniej przygotowane, ponieważ reszta członków NATO wzięła obronność na poważnie – powiedział.

Brytyjska armia bez wsparcia? "Rząd nie chce inwestować w obronność"

Jednocześnie zwrócił uwagę, że rząd Starmera obiecał, że otworzy dyskusję o odbudowie armii, ale do tego wciąż nie doszło.

Jesteśmy w sytuacji, w której to brytyjski rząd udaje, że realizuje swoje zobowiązania, ale w rzeczywistości zdecydowanie nie chce spełnić własnych obietnic: niezależnie czy chodzi tu o postawione sobie cele strategiczne, czy o zwiększenie wydatków na obronność, do czego zobowiązały się państwa NATO – ocenił Giles.

Dyrektor Conflict Studies Research Center wyjaśnił, że przegląd bezpieczeństwa i obrony, opublikowany w 2025 roku, to tylko jeden z wielu dokumentów, które definiują strategię obronną Wielkiej Brytanii. Dodał, że wraz z przeglądem bezpieczeństwa i obrony rząd dostał rekomendacje, które zobowiązał się wprowadzić, ale tego nie zrobił.

- Z tego wszystkiego wynika, że rząd laburzystów po prostu nie chce brać obronności na poważnie i w nią zainwestować – ocenił. - Ponieważ nie chcą wydawać pieniędzy, które są potrzebne na obronność, to nie chcą też ujawniać dokumentów, które wykazałyby, jaki jest koszt tego przedsięwzięcia – dodał.

Stacja Sky News przekazała we wtorek, powołując się na źródła bliskie sprawie, że rząd poprosił brytyjskich dowódców rodzajów sił zbrojnych o znalezienie 3,5 mld funtów oszczędności. Zdaniem Gilesa te doniesienia mogą być prawdziwe. Zwłaszcza, że "armia już teraz zmaga się z deficytem i ma budżet tylko i wyłącznie na pokrycie swojej działalności, a nie na program odbudowy swojego potencjału".

- Rząd Partii Pracy jest zdeterminowany, aby ograniczyć zdolności obronne Wielkiej Brytanii, zamiast znacznego ich zwiększenia, kiedy praktycznie każde państwo w Europie rozumie, że jest to konieczne – podkreślił ekspert.

Polska przykładem dla Wielkiej Brytanii. Ekspert ocenił stan armii

Zapytany, dlaczego obronność jest tak trudnym tematem w brytyjskiej polityce, kiedy w Polsce, mimo dużych podziałów wewnętrznych, decyzja o zwiększeniu wydatków przeznaczonych na armię i bezpieczeństwo znalazła poparcie, co pokazały liczne sondaże z 2025 roku, m.in. badanie pracowni Opinia24 przeprowadzone dla "Faktów" TVN i TVN24 w grudniu ubiegłego roku.

- Polska debata na temat obronności, która sprawiła, że Warszawa jest liderem w odbudowie zdolności obronnych w Europie (…), jest przykładem, że przy pewnych wyrzeczeniach i oszczędnościach jest to możliwe – zauważył Giles i zaznaczył, że to starał się pokazać w swojej książce "Who Will Defend Europe" ("Kto Obroni Europę?") z 2024 roku.

Zdaniem eksperta, Partia Pracy objęła władzę z zamiarem prowadzenia wojny klas, co Giles określił ich "fiksacją". – Jednak fakt, że kraj powinien być gotowy do obrony także przed zewnętrznymi zagrożeniami, jest dla nich niechcianą dystrakcją i dlatego nie chcą wydawać pieniędzy na obronność, a zamiast tego przeznaczyć je na państwo opiekuńcze i imigracje – stwierdził.

Brytyjska armia nie odstrasza Rosji. Ekspert o nowych zagrożeniach

Wielka Brytania nie mierzy się z tymi samymi zagrożeniami, co, na przykład Polska, ale zdaniem Gilesa musi stawić czoła innego rodzaju zagrożeniom, głównie na morzu i w powietrzu.

– Błędem jest mówienie o zagrożeniach hybrydowych w przypadku Wielkiej Brytanii. Prawdą jest, że nie ma bezpośredniego zagrożenia z lądu, jak w przypadku Polski, ale Wielka Brytania jest krajem frontowym w wypadku rosyjskich ataków powietrznych i morskich – zaznaczył i dodał, że "brytyjskie wyzwania obronne są inne niż polskie, ale zdecydowanie nie mniejsze".

Zwrócił także uwagę, że oprócz wyzwań związanych z obroną swojego terytorium i przestrzeni powietrznej, Wielka Brytania ma też zobowiązania wobec sojuszników. – W obecnej kondycji brytyjska armia po prostu nie jest w stanie odstraszyć Rosji – podkreślił.

- Wpływ krytyki lorda Robertsona okazał się większy, niż się spodziewałem, ponieważ to nie pierwszy raz, kiedy ludzie pokroju Robertsona mówią takie rzeczy. Myślę, że współpraca dziennika "Financial Times" i Sky News zdołała skupić na tej kwestii uwagę ludzi i to wszystko zdaje się mieć wpływ na rząd. Przynajmniej sprawiło to, że rządzący spanikowali, ponieważ teraz muszą coś zrobić – ocenił.

- To jest niezaprzeczalny dowód, że debata o narodowym bezpieczeństwie obiecywana przez rząd trwa, ale rząd nie ma nad nią kontroli, bo nie chciał w niej uczestniczyć – podsumował Giles, opisując debatę o obronności i koniecznych zmianach w brytyjskich siłach zbrojnych. Jednocześnie ekspert nie sądzi, aby to zmobilizowało rząd do działań. – Oni po prostu zdają się nie rozumieć, że obronność musi mieć finansowanie, a żeby to zrobić trzeba podnieść podatki i zrezygnować z niektórych inwestycji – zakończył.

Reforma brytyjskiego wojska. Wydatki na obronność sięgnął 3 proc. PKB

Rząd laburzystów obiecał, że przeprowadzi reformę armii i przeznaczy na nią rekordowe środki. Według zapowiedzi Starmera wydatki na obronność mają osiągnąć w przyszłości 3 proc. PKB. Jednak według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) w 2024 roku wynosiły 2,3 proc. PKB.

Jednocześnie rząd Partii Pracy zwleka z opublikowaniem 10-letniego planu wydatków na obronność, który ma pokazać w jaki sposób zostaną zrealizowane zmiany zapisane w dokumencie przygotowanym m.in. przez Robertsona. Plan miał zostać opublikowany przed końcem ubiegłego roku, ale wciąż do tego nie doszło.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj