Forsal logo

Rosja ma nowego największego wroga. Wściekłość na Kremlu po ataku

Rosja ma nowego największego wroga. Wściekłość na Kremlu po ataku
Rosja ma nowego największego wroga. Wściekłość na Kremlu po ataku/ShutterStock
Na Kremlu rośnie wściekłość po kolejnym ukraińskim uderzeniu w rosyjskie zaplecze przemysłowe. Tym razem celem ataku była fabryka mikroelektroniki w Briańsku, a władze w Moskwie błyskawicznie wskazały winnych poza własnymi granicami. Rosjanie oskarżają Wielką Brytanię o współudział, twierdząc, że użycie pocisków Storm Shadow nie byłoby możliwe bez wsparcia brytyjskich specjalistów.

Do ataku doszło we wtorek 10 marca. Ukraińskie siły uderzyły w zakłady Kremniy El w Briańsku, które produkują mikroelektronikę wykorzystywaną w rosyjskim przemyśle zbrojeniowym. Komponenty powstające w tej fabryce trafiają m.in. do systemów uzbrojenia, w tym pocisków balistycznych oraz manewrujących. Z tego powodu zakład uznawany jest za ważny element zaplecza technologicznego rosyjskiej armii.

Atak Ukrainy na zaplecze zbrojeniowe. Rosja oskarża Wielką Brytanię

Dzień po ataku głos zabrał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. W jego ocenie wykorzystanie pocisków Storm Shadow nie mogło odbyć się bez udziału brytyjskich specjalistów. – Oczywiste jest, że wystrzelenie tych pocisków było niemożliwe bez brytyjskich specjalistów. Jesteśmy tego świadomi – powiedział Pieskow, cytowany przez agencję Reuters. Dodał również, że rosyjska "specjalna operacja wojskowa" ma zapobiegać dalszym, jak to określił, "barbarzyńskim działaniom reżimu kijowskiego".

To kolejne w ostatnim czasie ostre oskarżenia kierowane przez Rosję pod adresem Londynu. W listopadzie 2025 roku rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego wskazała Wielką Brytanię jako największego wroga Rosji. W komunikacie służb stwierdzono wówczas, że "Londyn, podobnie jak w przededniu obu wojen światowych, działa jako główny globalny podżegacz wojenny".

Storm Shadow uderza głęboko w Rosję. Pociski zmieniają dynamikę wojny

Storm Shadow to nowoczesne pociski manewrujące przeznaczone do precyzyjnych uderzeń na cele o wysokiej wartości militarnej. Ich zasięg wynosi około 500 kilometrów, a same pociski przenoszone są przez samoloty bojowe. W ukraińskich siłach powietrznych wykorzystywane są przede wszystkim zmodyfikowane bombowce Su-24. Dzięki temu Ukraina może razić cele znajdujące się głęboko na terytorium przeciwnika.

Broń jest szczególnie trudna do przechwycenia przez systemy obrony powietrznej. Pociski Storm Shadow wykorzystują rozwiązania ograniczające wykrywalność i lecą na bardzo niskiej wysokości. W efekcie rosyjskie systemy obrony powietrznej mają duże problemy z ich zestrzeliwaniem, nawet jeśli chodzi o zaawansowane zestawy S-400. To właśnie skuteczność szczególnie irytuje rosyjskie władze i dowództwo wojskowe.

Precyzyjna broń o ogromnej sile rażenia. Tak działają pociski Storm Shadow

Każdy pocisk Storm Shadow waży około 1300 kilogramów, z czego około 450 kilogramów stanowi głowica bojowa typu BROACH (Bomb Royal Ordnance Augmented Charge). Może ona działać w kilku trybach, w zależności od charakteru celu. Pocisk może eksplodować bezpośrednio przy uderzeniu, detonować w powietrzu albo zadziałać z opóźnieniem, aby najpierw przebić się przez umocnione konstrukcje.

Ukraińcy dysponują jednak ograniczoną liczbą takich pocisków, dlatego używają ich bardzo selektywnie. Storm Shadow są przeznaczane przede wszystkim do ataków na strategiczne obiekty o znaczeniu militarnym lub przemysłowym. Z tego powodu każde ich użycie jest starannie zaplanowane i wymierzone w cele, które mogą osłabić rosyjskie zdolności wojskowe.

W przeszłości pociski były wykorzystywane m.in. do uderzeń na podziemny kompleks dowodzenia w obwodzie kurskim, obiekty wojskowe na okupowanym Krymie czy zakłady chemiczne w Briańsku. Te ostatnie zostały trafione już w październiku 2025 roku. Każdy z tych ataków wywoływał w Moskwie ostrą reakcję i kolejną falę oskarżeń pod adresem państw Zachodu.

Sankcje na rosyjską ropę. Wielka Brytania pozostaje nieugięta

Napięcie między Moskwą a Londynem rośnie także na innym froncie. W obliczu wzrostu cen ropy naftowej, wywołanego napięciami związanymi z konfliktem USA i Izraela z Iranem, Wielka Brytania pozostaje nieugięta w kwestii sankcji na rosyjski surowiec. W piątek wiceminister bezpieczeństwa energetycznego Michael Shanks zapewnił, że Londyn nie planuje żadnych ustępstw.

Brytyjski rząd odcina się tym samym od decyzji Stanów Zjednoczonych, które dzień wcześniej ogłosiły tymczasowe, 30-dniowe złagodzenie sankcji na rosyjską ropę załadowaną na tankowce przed 12 marca.

Sankcje odgrywają kluczową rolę w wywieraniu presji na Rosję – podkreślił Shanks w rozmowie z BBC, zaznaczając, że Wielka Brytania nie zamierza iść w ślady USA. – Musimy podejmować wszelkie możliwe działania, aby maksymalnie zwiększyć presję na Rosję i przyczynić się do zwycięstwa Ukrainy. Nasze stanowisko w sprawie sankcji pozostanie niezmienne – dodał w wywiadzie dla Sky News.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolska nie zamierza czekać. Pierwsze F-35 już są, a w USA lata kolejny »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj