Ukraińska gospodarka jest coraz słabsza, a sankcje dławią rosyjski i białoruski eksport. Według Banku Światowego produkcja Ukrainy może spaść w tym roku o nawet 45 proc., a Europa Wschodnia odnotuje recesje na poziomie 4,1 proc. Europę Zachodnią prawdopodobnie również czeka recesja. Z kolei Rosja przestała publikować niektóre dane gospodarcze, ale wiele wskazuje na to, że też stoi w obliczu głębokiej recesji. Jednym z niewielu krajów, który nie wydaje się w tej chwili skazany na znaczące spowolnienie gospodarcze są Stany Zjednoczone.

Reklama

Agresja Rosji na Ukrainę uderza w cały świat w czterech głównych aspektach, które dotkną nie tylko biedniejsze kraje Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji, a także wbrew pozorom gospodarkę Unii Europejskiej.

Energia

Rosja jest trzecim co do wielkości producentem ropy naftowej i gazu ziemnego na świecie. Wysoko rozwinięte kraje starają się ograniczyć, a nawet całkowicie zrezygnować z zakupów rosyjskich surowców energetycznych i pozbawić w ten sposób Moskwę niezbędnych do prowadzenia wojny dochodów. Sankcje dotyczące sprzedaż rosyjskich węglowodorów, co dodatkowo zwiększyło ceny energii na światowych rynkach. A wyższe ceny oznaczają, że Rosja mimo wszystko nadal uzyskuje znaczne przychody. Dlatego Unia Europejska chce stopniowo wprowadzić pełne embargo na rosyjską ropę jeszcze w tym roku. W najlepszym scenariuszu może to spowodować wzrost cen ropy i benzyny w USA średnio powyżej 5 USD za galon. Podwyżki cen energii w Europie, która jest znacznie bardziej uzależniona od energii rosyjskiej, byłyby one znacznie bardziej gwałtowne.

Żywność

Ukraina często była nazywana spichlerzem świata. Przed rosyjską inwazją produkowała 30 proc. światowego oleju słonecznikowego, 6 proc. jęczmienia, 4 proc. pszenicy i 3 proc. kukurydzy. Zablokowane przez Rosję ukraińskie porty Morza Czarnego uniemożliwiły Ukrainie eksport żywność do reszty świata, zwłaszcza biedniejszych krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. Połączenia kolejowe i drogowe z Europą nie są w stanie przejąć eksportu całej produkcji rolnej Ukrainy, co w znaczący sposób ogranicza bieżące dostawy. Według szacunków sama wojna może również zmniejszyć areał przyszłych upraw o 10 proc. do 35 proc.

Także Rosja jest znaczącym eksporterem oleju słonecznikowego, pszenicy i jęczmienia. Wprawdzie nie ma bezpośrednich sankcji na rosyjski eksport produktów rolnych, ale sankcje nakładane na inne gałęzie rosyjskiej gospodarki ograniczają te dostawy. Kolejnym problemem są nawozy. Rosja jest największym eksporterem nawozów azotowych, a Moskwa całkowicie wstrzymała ich eksport na Zachód. Dodatkowo Rosja i Białoruś są głównymi producentami potażu, kluczowego składnika wielu nawozów.

Rosnące ceny energii podnoszą również koszty produkcji żywności, ponieważ uprawa i transport stają się coraz droższe. Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji ceny pszenicy wzrosły o około 30 proc. Bardzo popularny w kuchni olej słonecznikowy podrożał w niektórych krajach aż o 50 proc. Koszt nawozów na globalnych rynkach wzrósł o 230 proc., zapowiadając wyższe ceny żywności w przyszłości lub niższe plony rolników, którzy ograniczyli nawożenie.

Kraje rozwinięte poradzą sobie z podwyżkami cen i znajdą nowe źródła potrzebnej żywności. Kraje rozwijające się na wolnym rynku spożywczym nie będą miały tyle szczęścia. Nowy raport Eurasia Group i DevryBV Sustainable Strategies szacuje, że sama wojna na Ukrainie może zwiększyć liczbę osób cierpiących z powodu braku bezpieczeństwa żywnościowego o 101 milionów pod koniec 2022 roku. Liczba żyjących w skrajnym ubóstwie może wzrosnąć nawet o 201 milionów. Najmocniej skutki braku żywności będą najmocniej odczuwane w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie, które kupują dużo żywności właśnie w Ukrainie i Rosji.

W tym czasie inni producenci będą starali się odtworzyć łańcuchy zaopatrzenia w żywność utracone po inwazji rosyjskiej. Ale jak pokazała pandemia covid, łańcuchów dostaw budowanych przez dziesięciolecia nie da się przekonfigurować w ciągu miesiąca. Te kraje, które mają rozwinięte własne rolnictwo i mogą liczyć na wewnętrzne dostawy są w o wiele bezpieczniejsze niż te, które muszą importować żywność z zagranicy.

„Problemem nie jest brak pszenicy” – napisała w kwietniu konsultantka ds. upraw Sarah Taber w Foreign Policy . „To brak wystarczającej liczby statków, aby ją przesłać i brak funduszy na jej zakup”.

Destabilizacja

Dotychczasowe wydarzenia świadczą o tym, że Rosja nie liczy się ze skutkami inwazji na Ukrainę dla pozostałej części świata. Rüdiger von Fritsch, który przez dziesięć lat był ambasadorem Niemiec w Polsce, a następnie w Rosji, powiedział niedawno magazynowi Der Spiegel , że „kalkulacja Putina polega na tym, że po załamaniu się dostaw zboża głodujący ludzie uciekną z tych regionów i będą próbowali dostać się do Europy. Chce zdestabilizować Europę nowymi strumieniami uchodźców i wywrzeć polityczną presję, aby kraje Zachodu zrezygnowały z twardego stanowiska wobec Rosji. To jego nowa hybrydowa wojna”. Byłoby to podobne do strategii realizowanej przez Rosję po poparciu rządu syryjskiego w brutalnej wojnie domowej, która spowodowała ucieczkę ponad 13 milionów uchodźców - między innymi do Europy.

Transport morski

Pandemia covid-19 w pewnym momencie wymusiła całkowite zawieszenie morskiego transportu. Podobny skutek ma wojna w Ukrainie. Około 11 proc. pracowników żeglugi morskiej pochodzi z Rosji, a 4 proc. z Ukrainy. Sankcje i ewentualne zobowiązania wojenne mogą spowodować niedobór pracowników i wydłużenie czasu załadunku i rozładunku w portach w Chinach, czy USA. Ze względu na rosyjską blokadę ukraińskich portów i niechęć ubezpieczycieli do wydawania polis na trasy przebiegające w pobliżu strefy działań wojennych duża część Morza Czarnego jest niedostępna dla żeglugi handlowej. Firmy transportowe nadal wysyłają niesankcjonowane towary do i z Rosji, aby wypełnić kontrakty, ale większość twierdzi, że nie będzie odnawiać kontraktów po ich wygaśnięciu. To zaszkodzi Rosji, ale spowoduje zakłócenia dostaw również w innych miejscach.

Wojna Rosji na Ukrainie jest oczywiście nieprzewidywalna i może się niespodziewanie zakończyć, jeśli ktoś obali Putina albo Ukraina odniesie szereg sukcesów na polu bitwy, które wydają się być w tej chwili poza jej zasięgiem. Pewnego dnia rynki mogą doświadczyć gigantycznej ulgi, gdy pojawi się droga do osiągnięcia pokoju. Ale do tego czasu dodatkowe szkody w światowej gospodarce będą się rozrastały wprost proporcjonalnie w miarę przeciągania się walk na polach bitew. W ten sposób wojna Putina z Ukrainą stała się wojną wypowiedzianą dużo większej części świata niżby się to wydawało

.

źródło: yahoo!finance