Dzięki rakiecie Bursztyn Polska wchodzi do kosmicznej gry. "Otwieramy oczy niedowiarkom"

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 lipca 2024, 13:16
Księżyc - Ziemia - Kosmos
Dzięki rakiecie Bursztyn Polska wchodzi do kosmicznej gry. "Otwieramy oczy niedowiarkom"/Forsal.pl
Udanym startem rakiety Bursztyn wychodzimy z okresu inkubacji naszego przemysłu kosmicznego. Otwieramy oczy niedowiarkom, udowadniając, że możemy w Polsce zaprojektować, wykonać i bezpiecznie przetestować nowy system - mówił w Studiu PAP dr inż. Paweł Stężycki, dyrektor Łukasiewicz-Instytutu Lotnictwa.

Rakieta ILR-33 BURSZTYN 2K

Rakieta suborbitalna ILR-33 BURSZTYN 2K, wyposażona w innowacyjny hybrydowy silnik rakietowy oraz silniki na stały materiał pędny, 3 lipca osiągnęła pułap 101 km, przekraczając umowną granicę między atmosferą Ziemi a przestrzenią kosmiczną. Wystrzelona z Andoya Space Sub-Orbital w Norwegii rakieta w całości została zaprojektowana i stworzona w Instytucie Lotnictwa, będącym częścią sieci badawczej Łukasiewicz.

Dr inż. Stężycki w poniedziałek w Studiu PAP podkreślił, że sukces startu rakiety jest efektem 10 lat pracy nad rozwojem technologii kosmicznej. "Polski przemysł kosmiczny już się rozwija, a tym krokiem wychodzi z okresu inkubacji" - dodał.

"Otwieramy oczy niedowiarkom"

"Mam nadzieję, że otwieramy oczy niedowiarkom. Wielu ludzi, zarówno naszych kolegów, ale również rządzących, nie do końca wierzyło, że to możliwe. Że skonstruowanie rakiety i wystrzelenie jej na wysokość przekroczenia bariery kosmosu jest możliwe. Udowodniliśmy to. Zrobiliśmy swoje" - powiedział.

Dyrektor Instytutu Lotnictwa podkreślił, że cała innowacyjna rakieta jest zbiorem dziewięciu międzynarodowo opatentowanych technologii, takich jak wykorzystanie jako utleniacz nadtlenku wodoru o stężeniu 98 proc., użycie innowacyjnych pironabojów, systemu rozdzielania modułów rakiety, specjalnie opracowanego komputera pokładowego czy systemu nawigacji. Dr inż. Stężycki zaznaczył, że w tworzenie rakiety zaangażowanych było ponad 500 dostawców z Polski. Jak dodał: tym samym IL udowodnił, że jest w stanie w naszym kraju "zaprojektować, wykonać i bezpiecznie przetestować nie jeden nowy element czy moduł, ale cały system".

"W polskich podmiotach nie dokonujemy integracji tak złożonych systemów. Często odbywa się produkcja jednostkowych elementów, czasem nawet modułów, dosyć skomplikowanych dla podmiotów międzynarodowych. Natomiast tak, żeby wykonać system od bardzo prostego elementu do całego systemu złożonego z rakiety, wyrzutni, komputerów, systemu nawigacji itd. - jest to pierwszy tego typu projekt od wielu, wielu lat, z sukcesem zakończony w Polsce" - powiedział.

Jak wyjaśnił dr inż. Stężycki, opracowane przez instytut paliwo może być przechowywane w przestrzeni kosmicznej nawet 10 lat i z dużą pewnością użyte po tym czasie, z zachowaniem jego parametrów. Sama rakieta ILR-33 BURSZTYN 2K obecnie może osiągnąć wysokość maksymalną ok. 120 km, w zależności od użytego paliwa, i wynieść w przestrzeń suborbitalną ładunek o masie do 15 kg.

"Sam lot rakiety napędzanej takim silnikiem został bardzo dobrze odebrany przez instytucje badawcze i naukowe na całym świecie. Mamy listy gratulacyjne z NASA, JAXA (Japońska Agencja Eksploracji Aerokosmicznej), DLR (Niemiecka Agencja Kosmiczna), a także komercyjnych, chociażby ArianeGroup" - poinformował.

Konkurencyjność cenowa rakiety Bursztyn

Szef Instytutu Lotnictwa zaznaczył, że ILR-33 BURSZTYN 2K jest w stanie wynosić ładunki na suborbitę w konkurencyjnej cenie, a wstępne kalkulacje pokazują, że może być to najtańsze rozwiązanie, nawet w odniesieniu do dopiero opracowywanego przez niemieckie spółki projektu. "W tej chwili nie ma tańszej metody" - podkreślił, zastrzegając, że ważny jest efekt skali. Wyniesienie rakiety w przestrzeń kosmiczną kosztowało zbiorczo ok. 8 mln zł, jednak - jak zapewnił - każdy kolejny lot będzie coraz tańszy.

Mówiąc o wystrzeleniu rakiety z Andoya Space Sub-Orbital w Norwegii dr inż. Stężycki zdradził, że poprzedzony był on półroczną pracą "ludzi z doświadczeniem" na co składało się m.in. uzyskanie wielu pozwoleń i wypełnienie "kilku tysięcy stron dokumentów". Dodał, że problematyczne było dostarczenie na miejsce rakiety, ładunków wybuchowych oraz m.in. paliwa, które może mieć podwójne zastosowanie.

Rozmawiał Adrian Kowarzyk (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj