Nie czekaj, aż klient się wkurzy – cyfrowy monitoring działa wcześniej - rozmowa z Mateuszem Ossowskim z firmy Monit24 podczas CYBERSEC EXPO & FORUM 2025

Artykuł partnerski
12 czerwca 2025, 11:56
Gdy słyszymy słowo monitoring, większości z nas przed oczami stają kamery miejskie lub przemysłowe. Jednak jak pokazuje rozmowa z Mateuszem Ossowskim z firmy Monit24, monitoring w dzisiejszym świecie dzieje się w przestrzeni cyfrowej – tam, gdzie funkcjonują nasze sklepy internetowe, banki, serwisy publiczne i aplikacje mobilne. I to właśnie ten cyfrowy monitoring może przesądzić o być albo nie być dla wielu biznesów.

Monitoring, który uprzedza problemy

Zadaniem Monit24 nie jest tylko wykrywanie awarii – to także ich przewidywanie. Firma monitoruje działanie aplikacji i serwisów internetowych z perspektywy użytkownika końcowego. – „Jesteśmy takim cyfrowym Kowalskim, który próbuje zalogować się do banku albo zrobić zakupy w e-sklepie” – tłumaczy Ossowski. Jeśli coś nie działa, Monit24 powiadamia odpowiedniego administratora, zanim jeszcze zdąży zadzwonić wkurzony klient.

Cyfrowy monitoring to część cyberbezpieczeństwa

Awaria serwisu to nie tylko niedogodność – może oznaczać zagrożenie dla bezpieczeństwa danych. Dlatego, jak zauważa Ossowski, monitoring techniczny jest dziś integralną częścią cyberbezpieczeństwa. – „Nawet jeśli klient ma firewalle, systemy alertowe i inne zabezpieczenia, to dopiero nasza technologia potwierdza, że naprawdę coś się wydarzyło” – podkreśla.

Prewencja zamiast gaszenia pożarów

Firmy często zgłaszają się do Monit24 dopiero, gdy użytkownicy zaczynają narzekać. To zdecydowanie za późno. – „My chcemy informować wcześniej: hej, tu zaraz coś się wysypie. Zrób coś teraz, zanim zrobią to twoi klienci” – mówi Ossowski. Czasem chodzi o mały błąd, który uniemożliwia działanie kluczowych funkcji, jak logowanie przez profil zaufany – a skutki mogą być lawinowe.

Monitoring ciągły, nie jednorazowa akcja

Ossowski podkreśla, że monitoring musi być procesem ciągłym. – „To nie jest tak, że przychodzimy, sprawdzamy i wystawiamy fakturę. Monitoring bez ciągłości nie ma sensu, bo cyberbezpieczeństwo nie działa na zasadzie 'raz i z głowy'” – tłumaczy. Z perspektywy zarządu czasem trudno uzasadnić koszt, skoro „nic się nie wydarzyło” – ale właśnie w tym cały sens: że nic się nie stało dzięki monitorowaniu.

Wartość dodana dla firm i użytkowników

Korzyści? Po stronie firmy – mniejsze straty, szybsze reakcje, wyższa niezawodność. Po stronie użytkownika – sprawne działanie usług, mniej frustracji, większe zaufanie. – „Czasem doradzamy klientom, od czego zacząć, bazując na doświadczeniu z innych wdrożeń. Trochę jakbyśmy mówili: spróbuj dokręcić śrubkę numer 14 – powinno pomóc” – opowiada Ossowski.

Monitoring cyfrowy to nie gadżet dla dużych korporacji – to fundament działania każdej firmy, która żyje w sieci. Nie chodzi już o to, czy go wdrożyć, tylko kiedy – i czy nie będzie już za późno.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Artykuł partnerski
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj