PKO Bank Polski S.A. na otwarciu notowań GPW spadł dzisiaj o prawie 6,8 proc. Akcje największego polskiego banku kosztowały 28,8 zł, czyli najmniej od 2 lat. Analitycy mówią zgodnie: za sytuację na polskiej giełdzie są odpowiedzialne spekulacje na temat tego, że Niemcy przygotowują się na bankructwo Grecji.

Do południa notowania PKO spadały o 4 proc. Pozostałe polskie banki traciły więcej - nawet do 10 proc. zanurkowały akcje UniCredit. Bank Getin tracił 8,41 proc., BRE około 6 proc. Po 4, 5 proc spadały też akcje ING BSK, Citi Handlowego i Kredyt Banku.

Przynajmniej jest lepiej niż w 2009 r…

Spadki na giełdach i rynkach walutowych w dłuższej perspektywie czasu zabolą polski sektor bankowy, mówią analitycy. „Można oczekiwać, że wpływy z działalności zarządzania aktywami na giełdach w najbliższym czasie będą mniejsze” - powiedział portalowi Forsal.pl Piotr Palenik, analityk ING Securities. „Ryzyko powrócenia konkurencji cenowej w depozytach, jak również ryzyko zwiększania się niespłacalnych kredytów walutowych oraz rezerw na te kredyty – to wszystko obije się na sektorze bankowym”.

„Jeszcze dwa miesiące temu sytuacja była zupełnie inna a prognozy korzystne. W sektorze oczekiwano wzrostu stóp procentowych. Natomiast potem wszystko radykalnie się zmieniło. Ostatnie zawirowania nie wpłyną jeszcze na trzeci kwartał, ale już przyszły rok zapowiada się gorzej niż wcześniej zakładano.”

Reklama

Analityk uspakaja jednak wszystkich sceptyków. „Nie należy oczekiwać dramatycznej katastrofy. Trwające od dłuższego czasu spadki na giełdach i zawirowania walutowe z pewnością nie będą miały tak dużego wpływu na spadek zyskowności sektora bankowego, jak kryzys z 2009 roku” - mówi Palenik.

Grecja zatopi polską giełdę?

Rynki finansowe na całym świecie mają oczy zwrócone na państwo z półwyspu Bałkańskiego. Analitycy mówią zgodnie, że dramatyczne spadki na giełdzie są głownie wynikiem sytuacji w strefie euro i żadne lokalne czynniki, takie jak na przykład słaba kondycja spółek, czy ostatni spadek prognoz dla polskiego PKB, nie mają tak dużego wpływu na notowania giełdowe większości polskich spółek, jak niestabilna sytuacja w Grecji.

„Grecja będzie musiała restrukturyzować swój dług szybciej niż zakładano i dlatego reakcje są nerwowe. W najbliższym czasie zachowanie indeksów na GPW nadal będzie zależało tylko od sytuacji w Grecji” - powiedział Forsalowi Marek Juraś z UniCredit Corporate & Investment Banking. „Obecnie nastroje inwestorów są słabe, ponieważ pojawiły się pogłoski o możliwym bankructwie Aten. Pozostaje pytanie czy będzie to proces kontrolowany. Nie da się przewidzieć reakcji rynków.”

>>> Czytaj też: Kryzys może sprawić, że za 5 lat Grecy będą żyć gorzej od Polaków

Jednak analityk uspokaja, ze sytuacja na giełdach nie jest jeszcze dramatyczna. „Spadki na giełdach nie mają negatywnego wpływu na kondycję polskich spółek. Wydłużająca się przecena zamyka z pewnością drogę pozyskiwania kapitału, i to przez najbliższych kilka miesięcy. Ale większym zagrożeniem są wahania na rynku walutowym", powiedział. "Skutki osłabienia się złotówki będą korzystne dla eksportu, ale dramatyczne dla firm, które mają kredyty walutowe”.

Niektóre banki już zabezpieczają się na przyszłość, w obawie przed kryzysem. Bank BPH poinformował dzisiaj, że wycofuje ze swojej oferty kredyty walutowe z dniem 14 września. Decyzja jest podyktowana m.in. "dążeniem banku do oferowania klientom bezpiecznych produktów, w pełni dostosowanych do zmieniających się regulacji i sytuacji bankowej", czytamy w komunikacie.