Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł 1,18 proc. i wyniósł 25.745,60 pkt.

S&P 500 zwyżkował 1,10 proc. i wyniósł 3.083,76 pkt.

Nasdaq Comp. poszedł w górę 1,09 proc., do 10.017,00 pkt.

Po początkowych spadkach indeksy w USA wyszły nad kreskę wraz ze wzrostami kursów banków i innych instytucji finansowych, w reakcji na poluzowanie wymogów regulacyjnych banków m.in. dotyczących tzw. reguły Volckera.

Zmiany mają uwolnić ok. 40 mld USD płynności w systemie i dotyczą m.in. możliwości inwestowania przez duże banki w fundusze o większym profilu ryzyka (np. venture capital) i obniżenia wysokości zabezpieczeń przy handlu niektórymi instrumentami pochodnymi.

Reklama

JPMorgan Chase, Bank of America, Citigroup, Wells Fargo, Goldman Sachs, Morgan Stanley zyskiwały po ponad 3 proc.

Zniżkowały walory Macy's. Sieć sklepów zapowiedziała zwolnienia blisko 4 tys. pracowników.

Również pod kreską, ok. 1 proc., kwotowane były akcje Disney'a, który przełożył datę ponownego otwarcia swoich parków rozrywki.

Sentyment na amerykańskich giełdach tłumią obawy o eskalację drugiej fali zakażeń koronawirusem. W środę w USA wykryto ponad 45 tys. nowych przypadków COVID-19, więcej niż w poprzednim szczycie epidemii z końca kwietnia. Niektóre amerykańskie miasta ponownie zaczynają się borykać z problemem dostępności łóżek na oddziałach intensywnej opieki medycznej, a niektóre stany przywracają ograniczenia w poruszaniu się lub wprowadzają przymusowe kwarantanny.

"Uważam, że zobaczymy drugą falę pandemii. To moje obecnie największe zmartwienie, jeśli chodzi o rynki. W którymś momencie trzeba będzie powrócić do fundamentów, a jeśli te fundamenty się nie poprawią, wszelkie napędzane programami stymulacyjnymi wzrosty cen akcji będą musiały zostać oddane" - powiedział Komal Sri-Kumar, prezes Sri-Kumar Global Strategies.

Brian O’Reilly, szef rynków Mediolanum International Funds, ocenia, że akcje walczą o kierunek, w którym powinny zmierzać w sytuacji, gdy coraz bardziej oczywiste jest, że koronawirus nie osłabnie latem.

"Covid cały czas jest z nami, a my w dalszym ciągu znajdujemy się w jednej z najgłębszych recesji w historii" - powiedział O'Reilly.

Wycenom bardziej ryzykownych aktywów nie pomagają także spory handlowe - USA zagroziły we wtorek wieczorem nałożeniem ceł m.in. na europejskie oliwki, piwo i samochody.

Z USA napłynął w czwartek zestaw mieszanych danych makro.

Zamówienia na dobra trwałe w USA w maju wzrosły najmocniej od lipca 2014 r.: o 15,8 proc. mdm wobec spadku miesiąc wcześniej o 18,1 proc. mdm.

Z kolei drugi tydzień z rzędu odnotowano mocniejszy od oczekiwań przyrost liczby nowych bezrobotnych (o 1,48 mln vs konsensus 1,32 mln), przy 19,522 mln liczbie bezrobotnych kontynuujących pobieranie zasiłku (oczekiwano 20 mln vs. poprzednio 20,289 mln).

Nie zaskoczył natomiast III odczyt PKB w USA za I kw., w którym gospodarka skurczyła się o 5,0 proc. SAAR.(PAP)

tus/ pr/wr/